Po kilku miesiącach spekulacji i zwrotów akcji nareszcie poznaliśmy rozwiązanie sytuacji Lechii Gdańsk. Drużyna Johna Carvera zdołała się utrzymać w lidze, jednak do dzisiaj nie mogła być pewna swojego losu. Ostatecznie, dzięki wsparciu miasta oraz odwołaniu klubu, Lechia Gdańsk zagra w przyszłym sezonie w PKO BP Ekstraklasie. Nie będzie to jednak łatwa przeprawa dla zespołu z Pomorza.Kilkukrotnie w trakcie tego sezonu pojawiały się informacje o możliwej degradacji Lechii Gdańsk. Jednakże za każdym razem klub z Pomorza znajdował sposób na kontynuację swojego udziału w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy. W lutym same władze ligi udzieliły Lechii pożyczki, dzięki której mogła ona spłacić dług wobec Ruchu Chorzów.
W rundzie wiosennej Lechia Gdańsk zaczęła niespodziewanie zbierać wiele punktów, dzięki czemu zapewniła sobie utrzymanie dwie kolejki przed końcem sezonu. Pozostało wtedy tylko jedno pytanie: czy Paolo Urfer zdoła przekonać władze ligi do przyznania licencji na następny sezon? Pod koniec kwietnia dowiedzieliśmy się, że komisja odmówiła klubowi możliwości gry w przyszłym sezonie. Oczywiście, Lechii Gdańsk została ostatnia szansa, czyli odwołanie się od decyzji.
Pieniądze w końcu się znalazły
Kto bacznie śledzi polską ligę w tym sezonie, mógł się tego spodziewać. Po tym jak Lechia Gdańsk odwołała się od decyzji komisji, okazało się, że pieniądze się znalazły. Bohaterem klubu okazał się wiceprezydent miasta Piotr Borawski. 42-latek podpisał gwarancję na 10 milionów złotych na przyszły sezon. Paolo Urfer dostał już wsparcie ligi, a teraz otrzymał pomocną dłoń od jednej z najważniejszych osób w Gdańsku.











