Od przejęcia Lechii przez ETL-Gruppe minęło już kilka sezonów. Ale niemal od samego początku wszyscy liczyli, że powstanie na Pomorzu nowa piłkarska potęga. Kolejne okienka transferowe, kolejne tuziny wzmocnień, a wyniku na miarę oczekiwań brak. Nieco inaczej wyglądały poczynania klubu przed tegorocznymi rozgrywkami. Czy Lechia Gdańsk to w końcu drużyna na miarę oczekiwań?
Obserwując przygotowania gdańskiej drużyny do sezonu, nie da się oprzeć wrażeniu, że zmieniło się wiele. Przede wszystkim jednak chodzi o nastawienie włodarzy do aktywności na rynku transferowym. Lechia, podobnie jak i cała ekstraklasa, postanowiła bardzo powściągliwie sprowadzać nowych graczy. Tu rodzi się pytanie: czy to trend w Polsce, który chcieli w Gdańsku zachować, czy może drużyna Piotra Nowaka nie potrzebuje już wzmocnień?
Nowa-stara Lechia
Wydaje się, że sezon 2016/2017 może być w Gdańsku przełomowy. Wielbiciele transferowych hitów w polskiej lidze mogą dzisiaj jedynie z rozrzewnieniem wspominać zakupowy szał Lechii, do jakiego dochodziło od początku roku 2014, kiedy to niemiecki koncern przejął klub. Dość przypomnieć, że z marszu Niemcy dokonali aż sześciu transferów w przerwie zimowej ekstraklasy.
Podobna sytuacja powtarzała się w każdym okienku transferowym. Za liczbą nie szła jednak jakość. Piłkarzy, którzy w Lechii się sprawdzili, jest około pięciu razy mniej niż dokonanych wzmocnień.
Stabilizacji składu w Gdańsku nie było, ale nie jest to dziwne w sytuacji, gdy równie ruchliwie było na trenerskiej ławce. A ta za rządów Franza Josefa Wernzego przypominała tramwaj. Jedni wsiadali, inni wysiadali. Piotr Nowak jest szóstym szkoleniowcem za czasów właściciela z Niemiec.
Przed bieżącym sezonem sytuacja w gdańskim zespole wygląda dużo lepiej. Zespół opuściło pięciu piłkarzy, którzy w biało-zielonych barwach się nie sprawdzili, natomiast przybyło sześciu, z czego większa część to młodzi Polacy. Taki stan rzeczy każe sądzić, że sytuacja w Lechii się stabilizuje i trener Nowak może spokojnie budować drużynę.
Będzie sukces?
Abstrahując od liczby i jakości transferów, warto zaznaczyć, że lechiści” chyba w końcu wypracowali swój styl gry. Wiadomo, że za styl punktów się nie przyznaje, lecz jest to istotna przesłanka ku temu, by traktować Lechię jak drużynę, a nie jak zlepek indywidualności, którym kazano grać w jednym zespole. Wcześniej gdańszczanie mieli z tym ogromny problem.
W meczach na swoim stadionie „Biało-zieloni” są bardzo trudnym przeciwnikiem nawet dla Legii, jednak gdy podopieczni Piotra Nowaka opuszczają Energę, nie są już tak groźni i dobry wynik nawet z Koroną wydaje się niepewny.
Świat nie znosi próżni, więc w to miejsce pojawił się inny defekt. Lechia wciąż mizernie prezentuje się na wyjazdach. W meczach na swoim stadionie „Biało-zieloni” są bardzo trudnym przeciwnikiem nawet dla Legii, jednak gdy podopieczni Piotra Nowaka opuszczają Energę, nie są już tak groźni i dobry wynik nawet z Koroną wydaje się niepewny. Tak czy owak trener Nowak ma co poprawiać i w sumie wiele zależy właśnie od niego.











