Trener Urban musi szybko coś wymyślić, jeśli chce utrzymać posadę. Ptaszki ćwierkają, że włodarze Lecha już poszukują nowego szkoleniowca. Zespół z Poznania prezentuje się poniżej oczekiwań i zamyka ligową tabelę z zaledwie jednym zdobytym punktem. Problemów w ekipie „Kolejorza” jest multum, ale szczególnie w oczy rzuca się tragiczna postawa w środku pola, zwłaszcza defensywnych pomocników. Co wobec tego powinien zrobić Jan Urban? Kilka pomysłów mamy.
W kadrze Lecha znajdziemy trzech piłkarzy aspirujących do gry na pozycji numer sześć. A są to: Abdul Aziz „myślenie jest passe” Tetteh, gość od „pały je**nej” – Łukasz Trałka oraz doświadczony, ale wciąż szukający jakiejkolwiek formy Dariusz Dudka. Który z tych panów nie występuje, efekt ten sam – na boisku przebywają (mimo że pan z Ghany często powinien plac gry opuszczać wcześniej po swoich nieprzemyślanych faulach), ale korzyści z tego drużyna nie ma żadnych.
Pomoc jak ze snu
Większość obserwatorów w taki oto sposób mówiło o linii pomocy „Kolejorza”. Wszak do Poznania ściągnięto takie „kocury” jak Radosław Majewski czy Maciej Makuszewski. Obaj wydają się, jak na polskie warunki, piłkarzami przez duże „P”. Biorąc pod uwagę jeszcze powrót z wypożyczenia Dariusza Formelli, który nota bene w Arce Gdynia prezentował się wybornie, oraz jakość, jaką daje drużynie trio: Pawłowski, Gajos, Jevtić, nie sposób było nie przyznać racji entuzjastom potencjału drugiej linii poznaniaków.
Ligowa rzeczywistość nowego sezonu szybko oddzieliła ziarno od plew i okazało się, że para Trałka – Tetteh częściej prokuruje niebezpieczeństwo przed swoją bramką, niż je zażegnuje.
Jednak głośne nazwiska, które straszyć miały bramkarzy rywali, całkowicie przyćmiły problem z defensywnymi pomocnikami. Od zeszłego sezonu na tym polu w poznańskiej drużynie nie zmieniło się nic. Trener Urban zdał się ufać opiniom „ekspertów” z ubiegłego sezonu, jakoby Tetteh był oazą spokoju i świetnym rozgrywającym, a Trałka jako kapitan jest gwarantem zabezpieczenia tyłów przed atakami przeciwnika. Ligowa rzeczywistość nowego sezonu szybko oddzieliła ziarno od plew i okazało się, że ta para częściej prokuruje niebezpieczeństwo przed swoją bramką, niż je zażegnuje. No i fraza o pomocy jak ze snu się zgadza, z tym, że bliżej temu do koszmaru niż przyjemnego snu o lekkim zabarwieniu erotycznym.
I w tym momencie pojawia się pytanie, czy warto grać dwoma defensywnymi pomocnikami wobec tak słabej jakości piłkarzy dostępnych na tej pozycji? A może potrzeba sprowadzić kogoś nowego? Trener Urban niech się jeszcze dłużej zastanawia, my zaś odpowiedź znamy.
Garść leków
Jako że chorobę mamy zdiagnozowaną, należy zastanowić się nad leczeniem. Oto kilka propozycji dla trenera Urbana:
- Wywiesić białą flagę, ogłosić abdykację i upadłość.
- Nie robić nic, poczekać, aż problem sam się rozwiąże. W razie braku oczekiwanego efektu w meczu z Cracovią, zwinąć się w kłębek na ławce rezerwowych i cichutko zapłakać.











