W sobotni wieczór obejrzeliśmy absolutny hit, który wrócił do kalendarza Ekstraklasy. Lech Poznań podjął przy Bułgarskiej ekipę Wisły Kraków. Gospodarze wygrali to spotkanie 3:1 za sprawą Antoniego Kozubala, Yannicka Agnero oraz Patrika Walemarka. Jedynego gola dla „Białej Gwiazdy” strzelił Jakub Krzyżanowski. Lech umacnia się na pozycji lidera, natomiast Wisła musi szukać punktów w następnych spotkaniach, by utrzymać walkę o czołową czwórkę.
Test charakteru
Mecz Lecha Poznań z Wisłą Kraków wraca na najwyższy szczebel ligowej hierarchii. Ostatnim razem obecny mistrz Polski podjął „Białą Gwiazdę” w marcu 2022 roku. Wspomniane spotkanie zakończyło się podziałem punktów, bowiem padł remis 1:1. Przed sobotnim meczem trudno było wskazać, kto przystępował do starcia w lepszych nastrojach. Paradoksalnie do układu tabeli można było przypuszczać, że Wisła.
Lech Poznań wraca na swój stadion po absolutnym blamażu. W środku tygodnia ulegli w 1/16 Pucharu Polski Siarce Tarnobrzeg. Aktualny mistrz Polski przed sobotnim meczem musiał się uporać z druzgocącą porażką przeciwko trzecioligowcowi i wrócić na właściwe tory. Kibice przy Bułgarskiej nie wyobrażali sobie innego scenariusza niż błyskawiczna rehabilitacja, lecz mentalna odbudowa po tak wstrząsającej wpadce była ogromnym testem charakteru dla zawodników, jak i sztabu szkoleniowego.
Wisła Kraków miała pełny tydzień na przygotowania, gdyż z Pucharem Polski pożegnała się już w poprzedniej fazie. W ostatniej kolejce „Biała Gwiazda” rzutem na taśmę pokonała Raków Częstochowa. W 100. minucie Kacper Duda zapewnił Krakowianom zwycięstwo. Wisła Kraków przyjechała do Poznania bez żadnych kompleksów, bowiem już nieraz w tym sezonie pokazała, że nie warto ich spisywać na straty.
Walemark kontra Wisła
W pierwszych minutach meczu obie drużyny grały „na sprawdzenie”. Oglądaliśmy parę niegroźnych strzałów z obu stron. Pierwszą dogodną okazję miał Patrik Walemark. Szwed jednak w stuprocentowej sytuacji przestrzelił futbolówkę wysoko nad bramką Marcela Łubika. Skrzydłowy Lecha w 17. minucie znów sprawdził czujność golkipera „Białej Gwiazdy” – tym razem strzałem głową.
W 29. minucie kolejną, już trzecią, dogodną szansę miał nie kto inny jak Patrik Walemark. Szwed dwukrotnie uderzał w stronę bramki Wisły i dwukrotnie piłka została zablokowana przez stoperów drużyny przyjezdnej. Pech wielokrotnie wspomnianego już zawodnika „Kolejorza” nie znał dziś granic, bowiem w 35. minucie genialne uderzenie Szweda zza pola karnego skończyło się obiciem słupka. Piłka ostatecznie nie znalazła drogi w pierwszej połowie do siatki. Gracze obu drużyn schodzili do szatni przy bezbramkowym remisie.
Błyskawiczne ciosy
Druga odsłona rywalizacji zaczęła się pod dyktando miejscowych. Już w 2. minucie od gwizdka rozpoczynającego drugą połowę Antoni Kozubal sprawdził strzałem czujność Marcela Łubika. W 54. minucie Lech dokonał tego, na co czekał od początku meczu – wyszedł na prowadzenie za sprawą koronkowej akcji podaniami zwieńczonej strzałem Antoniego Kozubala.
Do głosu chwilę później, dokładnie dwie minuty po stracie gola, doszła Wisła Kraków i to od razu z przytupem. Świetnie dograna piłka w pole karne przed Federico Duarte i strzał głową Jakuba Krzyżanowskiego wyrównał stan rywalizacji.
Nie mieliśmy nawet po golu wyrównującym minuty oddechu – Patrik Walemark w 57. minucie dopiął swego i ponownie wyprowadził „Kolejorza” na prowadzenie. Wszystkie strzały z pierwszej połowy zeszły na dalszy plan, gdy Szwed dołożył w drugiej połowie „konkret”.
Gra na chwilę zwolniła, lecz była to dosłowna chwila. W 64. minucie Radosław Murawski genialnym, górnym, prostopadłym podaniem znalazł Yannicka Agnero. Iworyjczyk wykończył akcję i dorzucił trzeciego gola do dorobku Lecha, dzięki któremu widmo zwycięstwa przybliżało się do miejscowych coraz bardziej.
Rodado znów to robi
Po tak szalonych minutach mecz trochę zwolnił. Nie oznaczało to jednak nudów. Inicjatywę starała się przejąć Wisła Kraków, a Darijo Grujcic w 69. minucie popisał się mocnym strzałem. Mateusz Lis popisał się jednak kapitalną interwencją.
W 78. minucie doszło do przewinienia dokonanego przez Antoniego Kozubala na Jakubie Krzyżanowskim. Sędzia Paweł Raczkowski został zawołany do monitora VAR i bez zastanowienia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł nie kto inny jak Angel Rodado. Hiszpan jednak pośliznął się tuż przed strzałem, a piłka poszybowała absurdalnie wysoko nad bramką. Na tablicy wyników wciąż widniało 3:1 na korzyść Lecha. To już drugi nietrafiony karny snajpera Wisły, poprzednio nie trafił w Łodzi podczas starcia z tamtejszym Widzewem.
Był to ostatni mocny akcent tego spotkania. Lech utrzymał dwubramkowe prowadzenie i zainkasował trzy punkty. Wisła wraca do Krakowa z zerowym dorobkiem.
Lech się umacnia
Dzięki tej wygranej Lech utrzymuje się na szczycie tabeli z dorobkiem 31 punktów. „Kolejorz” tym zwycięstwem podkreśla swoje aspiracje na trzeciego z rzędu mistrza Polski i nie wygląda, jakby miał się zatrzymać. Wisła Kraków natomiast zajmuje obecnie 6. lokatę. Ta jednak może ulec zmianie po nadchodzących meczach 13. kolejki. Tabela się zacieśnia, a „Biała Gwiazda” musi szukać w najbliższych kolejkach punktów, by nie utracić kontaktu z czołówką.










