Lech Poznań pokonał w Gliwicach miejscowego Piasta 3:0. Gole strzelali kolejno Gergo Lovrencsics w pierwszej połowie spotkania, a tuż po przerwie trafienia dołożyli Aleksandar Tonew i Rafał Murawski.
Pierwszy kwadrans spotkania przy ulicy Okrzei w Gliwicach przebiegał dość spokojnie. Atakowały obydwie drużyny, ale żadna nie potrafiła poważnie zagrozić bramce rywala. Dokonał tego jako pierwszy Aleksandar Tonew, bardzo dobrze prezentujący się od początku spotkania, który w 15. minucie bardzo groźnie uderzył na bramkę Treli z 12 metrów i trafił w poprzeczkę. To było pierwsze i ostatnie ostrzeżenie dla podopiecznych Marcina Brosza.

Lech Poznań z biegiem czasu wypracowywał sobie coraz większą przewagę nad rywalami. Poznaniakom w końcu udało się strzelić bramkę w 30. minucie. Wynik spotkania otworzył Gergo Lovrencsics, który popisał się efektownym strzałem w samo okienko, pokonując Dariusza Trelę.
Po strzeleniu gola Lech nieco się wycofał, czekając na kolejny ruch gospodarzy. A ci ewidentnie nie mieli pomysłu na grę. Po niemrawej końcówce pierwszej połowy spotkania sędzia Paweł Gil wysłał obie drużyny do szatni.
„Kolejorz” już na samym początku drugiej połowy nie pozostawił złudzeń, kto zdobędzie trzy punkty w Gliwicach. Już po kilku minutach gry Aleksandar Tonew przeprowadził znakomitą kontrę przez pół boiska, którą zakończył skutecznym strzałem na bramkę Treli, podwyższając prowadzenie gości. Nie minęła nawet minuta, a Piast otrzymał kolejny cios. Tym razem w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy znalazł się Rafał Murawski, który nie dał szans 23-latkowi, lobując go.

Po dwóch szybkich ciosach, które niewątpliwie ustawiły spotkanie w Gliwicach, Lech grał coraz pewniej. Co kilka minut na kolejne próby wystawiany był Dariusz Trela, który wybronił kilka groźnych strzałów Bartosza Ślusarskiego. W 59. minucie bardzo groźny, lecz minimalnie niecelny strzał na bramkę Piasta oddał Kasper Hamalainen, który z 10 metrów uderzył tuż nad poprzeczką.
Niestety, kolejny kwadrans nie obfitował już w dobre sytuacje. Po kilkunastu nudnych minutach kibiców w Gliwicach rozbudził Artis Lazdins, który popisał się bardzo groźnym strzałem z 25 metrów, ale piłka tylko odbiła się od słupka. Tuż przed końcem niezły strzał z rzutu wolnego na bramkę Buricia oddał Tomasz Podgórski, ale bramkarz Lecha zdołał złapać piłkę.











