Działo się tu dużo. Lech Poznań grał ładnie, ale – jako że futbol to nie top model – wywalczył tylko remis. Co więcej, bardzo pomógł Pogoni Szczecin w strzelaniu goli. „Portowcy” nie pokazali nic wielkiego w ofensywie, zostali zgnieceni przez gospodarzy, a mimo to wracają do Szczecina z punktem. Przegrywali tylko przez chwilę. Dużo walenia głową w mur, złych decyzji, indywidualnych błędów, ale i jakościowych, indywidualnych popisów, a końcówka – palce lizać.
Lech Poznań – Pogoń Szczecin. Mocny początek „Kolejorza”, głupia strata gola i chaos
Lech Poznań próbował różnych rozwiązań. Odpalono wysoki pressing już od pierwszej minuty. „Kolejorz” poszczuł trochę Luisem Palmą, później częściej aktywizował się prawą stroną. Bywało groźnie, już w 4. minucie swoją okazję na strzał miał Pablo Rodriguez. Hiszpan grał z dużym zaangażowaniem. Kilka dni temu portal kkslech.com informował, iż Pablo ma naprawdę wysokie mniemanie o swoich umiejętnościach. Zagrał przyzwoicie z Zagłębiem, ale nie przełożyło się to na punkty. Pozostałe mecze – duży zawód, do zapomnienia.
Dziś było go więcej, częściej pokazywał się do ataku, kilkukrotnie odbierał piłkę. Trzy strzały, trzy celne, 18/21 celnych podań, jeden udany drybling, jeden strzał. Pablo nie imponuje zwrotnością, mniej więcej czuje grę, ale w szerszej perspektywie trudno wyobrazić sobie Hiszpana „robiącego” liczby. Były straty, była niepewność pod polem karnym rywala. Duża niemoc. Niemniej, postęp od pierwszych meczów w barwach „Kolejorza” został poczyniony. Może za jakiś, nieco dłuższy czas Pablo Rodriguez udowodni, że jest dobrym piłkarzem. Na razie za wcześnie na ryzykowne opinie.
Douglas i Jagiełło pomogli Pogoni. Dobry mecz Valentina Cojocaru
Błędy indywidualne dalej istnieją w grze „Kolejorza”. Gola numer jeden zawalił Alex Douglas, swoje pięć groszy dorzucił Filip Jagiełło. Podobnie zresztą przy drugiej bramce Pogoni Szczecin, kiedy również ofensywny pomocnik popełnił błąd sekundy wcześniej, asystując przy bramce Leo Bengtssona.
Pogoń Szczecin miała szczęście i Valentina Cojocaru. Rumun przyjacielem Bułgarskiej nie zostanie. Świetnie bronił w ćwierćfinale Pucharu Polski podczas sezonu 2023/2024. I tym razem był kapitalnie dysponowany. Kilkukrotnie spowalniał grę, leżał na murawie łapiąc się za nogi, co wzbudzało niezadowolenie fanów gospodarzy.











