Lech Poznań wygrał tydzień temu z Puszczą Niepołomice na własnym stadionie. Strzelił aż osiem bramek. Drużynie prowadzonej przez Nielsa Frederiksena wychodziła niemal każda akcja. Fantastycznie wyglądała ofensywa, a Puszcza przez całe spotkanie do powiedzenia miała bardzo niewiele. Wszystko w Poznaniu, przed niezwykle istotnym meczem z Legią Warszawa, wygląda bardzo dobrze. Paradoksalnie, kibice Lecha Poznań nie mają wielu powodów do optymizmu. „Kolejorz” dobrze bowiem wygląda tylko z pozoru. Lech, mimo tak efektownego zwycięstwa sprzed tygodnia, wcale nie jest w dobrej formie.
Lech Poznań w tym sezonie nie wykazuje ciągłości ani postępu. Zwycięstwa nie pomagają w budowaniu mentalności i pewności siebie. Pod wodzą Nielsa Frederiksena zespół pozostaje bardzo nieprzewidywalny, a runda wiosenna obnaża brak rozwoju i konsekwencji w grze. Mimo zwycięstwa z Puszczą Niepołomice aż siedmioma bramkami, w niedzielnym starciu z Legią Warszawa możemy ujrzeć zespół, który w niczym nie będzie przypominał tej spektakularnej drużyny sprzed tygodnia.
W przypadku Lecha mamy bowiem do czynienia z ekipą, która nie rozgrywa wcale sezonu, lecz toczy 34 osobne starcia. Lech Poznań Nielsa Frederiksena to najbardziej nieprzewidywalna i zagadkowa drużyna naszej ligi. „Kolejorz” nie potrafi bowiem dominować.
Fenomenalna dyspozycja
Można odnieść wrażenie, że po tak spektakularnym zwycięstwie nad Puszczą Niepołomice Lech jest w fenomenalnej dyspozycji. Żadna inna drużyna nie strzeliła w tym sezonie aż ośmiu bramek w jednym meczu. Liderzy ofensywy Lecha Poznań również są bardzo dobrze dysponowani. Ali Gholizadeh, Afonso Sousa oraz Mikael Ishak dołożyli po dublecie. Nieobecny przed tygodniem był Patrik Walemark, który do Warszawy pojechał już wraz z drużyną.
Swoje premierowe trafienie w seniorskiej drużynie Lecha zdobył Kornel Lisman. Po dwie asysty zanotowali również Joel Pereira, Antonio Milić, Ali Gholizadeh, ale chwalić można całą drużynę, która zdominowała swojego rywala i była niezwykle skuteczna. „Kolejorz” przez 90 minut miał rywala pod kontrolą i drużyna prowadzona przez Nielsa Frederiksena pokazała wtedy swoją imponującą twarz.
To było zwycięstwo bezapelacyjne, które powinno zapewnić drużynie solidną dawkę pewności siebie. Każdy w Poznaniu powinien uwierzyć, że jeżeli drużyna jest w stanie strzelić osiem tak ładnych i spektakularnych bramek, po akcjach indywidualnych, strzałach z dystansu lub po pięknej wymianie podań, to musi to oznaczać, że taki zespół jest w stanie wygrać z każdym. Lech Poznań zademonstrował, że ma w ofensywie tak dużo jakości, że stać poznaniaków na mistrzostwo Polski.
Każdy mecz jest inny
W przypadku Lecha trudno jednak mówić o tym, że „Kolejorz” jest w formie pozwalającej na walkę o mistrzostwo. Drużyna Nielsa Frederiksena jest bowiem najbardziej zagadkową i nieprzewidywalną w PKO Ekstraklasie. Trudno między kolejnymi meczami poszukiwać stałych trendów wznoszących lub opadających. Szczególnie w rundzie wiosennej w grze Lecha Poznań trudno przewidzieć jaką wersję „Kolejorza” kibice będą mogli w danym meczu zobaczyć.











