Choroba XXI wieku? Depresja. Tejże depresji mogą nabawić kibice Lecha, dla których nie jest to przyjemne lato. Po raz kolejny przekonali się o tym, że w Poznaniu nie może być normalnie. Wahania nastrojów są szybsze od remontu centrum miasta, a Lech Poznań, zamiast przekuć mistrzostwo w sukces, popadł w katastroficzną zapaść, której końca nie widać.
Kiedyś w programie u Kuby Wojewódzkiego Jan Rapowanie wypowiedział się, że lubi, gdy w jego życiu jest po prostu dobrze. Nauczył się już, że nawet gdy jest wyśmienicie, to zaraz będzie strasznie słabo. Myślimy, że Lech mógłby wziąć przykład z polskiego rapera. Po prostu cieszyć się, gdy jest dobrze. Bo po co to mistrzostwo, jak tu się takie rzeczy dzieją? „Kolejorz” ma ogromny problem z zarządzaniem sukcesem, a bez tego nie stanie się nigdy poważnym i dobrym jak na realia europejskie klubem.
Lech Poznań – po prostu dobrze
Co to znaczy, żeby w Lechu było dobrze? To źle, że zdobył mistrzostwo? Podejrzewamy, że gdyby skończyło się na jedynie wicemistrzostwie, to dzisiaj nie musielibyśmy oglądać takich kłopotów w lidze. Niestety, ale taka już jest rzeczywistość, że mistrzostwo jest zapowiedzią problemów w stolicy Wielkopolski.
Były rządy Mariusza Rumaka na ławce trenerskiej Lecha. Można mieć mieszane odczucia co do jego pracy, ale trzeba przyznać, że była względna stabilność. Być może nie było mistrzostw, ale każdy wiedział, że Lech spokojnie będzie w europejskich pucharach. No dobra, w ich kwalifikacjach, choć często tam się kompromitował. Myślę, że wielu kibiców wróciłoby do tych starych czasów, gdy „Kolejorz” był w czołówce, prezentował regularnie dany poziom, ale na dłuższej przestrzeni czasu niż sezon.
W Poznaniu należy przedefiniować trochę myślenie. Tu za każdym razem oczekiwane jest mistrzostwo. Mistrzostwo albo porażka. Tak zazwyczaj wszyscy do tego podchodzą. Ale czy wicemistrzostwo jest porażką? Na słynnej już konferencji, na której Piotr Rutkowski przedstawiał Ivana Djurdjevicia – tak swoją drogą to kibice, zamiast stać przy szatni po meczu z Vikingur, aby zganić piłkarzy, powinni zostać po meczu ze Śląskiem i zrobić wszystko, żeby nie puścić Serba do Wrocławia, ale o tym za chwilę – wspomniał także o pewnej rozmowie z piłkarzem, która wywołała u niego frustrację i oburzenie.
https://twitter.com/gggfx129/status/1559998984688631809
Obecny właściciel oprócz przytaczanych już wielokrotnie słów: — , powiedział także, że przyszedł po sezonie do niego jeden z zawodników i zasugerował, że trzecie miejsce to też sukces. I nie jest to brak ambicji, tylko logiczne myślenie. Lepiej mieć stabilną pozycję i co rok powoli ulepszać zespół, niż osiągnąć sukces, by następne lata bidować i być pośmiewiskiem. Być może jest to trudne do zaakceptowania, ale czasami trzeba brać to, co się ma. Lepszy rydz niż nic.











