Lech liderem, gol Teodorczyka


4 maja 2013 Lech liderem, gol Teodorczyka

Piłkarski klasyk między Lechem a Wisłą nie zachwycił, choć nie był też beznadziejnym widowiskiem. Goście bez ikry w ofensywie, a podopieczni Rumaka za sprawą Łukasza Teodorczyka zapewnili sobie trzy punkty i tym samym wskoczyli na fotel lidera.


Udostępnij na Udostępnij na

Pierwsze minuty przebiegły pod znakiem sennej gry obu stron. Lech, do czego nas przyzwyczaił, próbował oskrzydlających akcji, z kolei Wisła przedzierała się pod pole karne głównie za sprawą Patryka Małeckiego. Pierwszy strzał obejrzeliśmy po dziesięciu minutach meczu, gdy niecelnie uderzał Wilk. W rewanżu kilka minut później z ostrego kąta kropnął Tonew, ale i on nie trafił w bramkę. Od początku najjaśniejszą postacią gospodarzy był Rafał Murawski, który raz za razem dogrywał dokładne prostopadłe piłki. Także po jego podaniu świetną szansę miał Kamiński, ale nie potrafił wykorzystać błędu Miśkiewicza przy rzucie wolnym.

Łukasz Teodorczyk strzelił swojego pierwszego gola w barwach Lecha
Łukasz Teodorczyk strzelił swojego pierwszego gola w barwach Lecha (fot. Hanna Urbaniak / iGol)

I gdy już wszyscy myśleli, że przed przerwą bramek nie obejrzymy, do głosu doszedł Lech. Lovrencsics kiwnął na skrzydle i cudownie dośrodkował do Teodorczyka, który głową zdobył swojego premierowego gola w barwach poznańskiej lokomotywy.

Do przerwy oglądaliśmy nieco ospałe widowisko, w którym brakło stuprocentowych szans. Jednak błysk węgierskiego skrzydłowego i wykończenie Teodorczyka dawały Lechowi prowadzenie. Gospodarze oddali w pierwszej połowie jeden celny strzał, z kolei podopieczni trenera Kulawika nie potrafili ani razu celnie uderzyć w ciągu pierwszych 45 minut.

Rafał Murawski zagrał bardzo dobre spotkanie
Rafał Murawski zagrał bardzo dobre spotkanie (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)

Druga połowa zaczęła się równie sennie co pierwsza. Jedyna rzecz, którą warto było obejrzeć przy Bułgarskiej w ciągu dziesięciu minut po przerwie, to efektowna oprawa poznańskich kibiców, a później także i fanów z Krakowa. Dopiero w 57. minucie wypuszczony w bój Sikorski minął Wołąkiewicza, ale wykończenie tego ataku pozostawiało wiele do życzenia. Trzy minuty później zagotowało się pod bramką „Białej Gwiazdy” – znów dał o sobie znać duet Lovrencsics – Teodorczyk, ale były gracz Polonii przestrzelił pod naciskiem defensorów Wisły. Wydaje się, że „Teo” mógł przepuścić piłkę do lepiej ustawionego Hamalainena.

W końcówce jeszcze próbował Sarki, ale skiksował tak, że piłka omal nie uszkodziła stadionowego dachu. I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o szanse do zdobycia bramki w drugiej połowie. Lech kontrolował wynik, wiślacy grali tak, jakby jednobramkowa porażka ich satysfakcjonowała i mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 1:0 dla „Kolejorza”. Ekipa Mariusza Rumaka ma teraz komfort psychiczny i czeka na jutrzejszy pojedynek Legii z Lechią, a na razie obserwuje wszystkich z góry, bo po zwycięstwie nad Wisłą jest liderem ekstraklasy.

Najnowsze