Delikatna przewaga Dnipro nie wystarczyła, by choćby strzelić bramkę Lechowi w rewanżowym spotkaniu barażowym o fazę grupową Lligi Europejskiej. Podopieczni Jacka Zielińskiego po wygranej w pierwszym meczu awansują do kolejnego etapu rozgrywek.
Dnipro już od pierwszych minut zyskało optyczną przewagę, co przekładało się na coraz szybsze akcje, a gra Ukraińców nabierała dynamiki. Pierwszą akcją rywale Lecha popisali się po dziesięciu minutach meczu, kiedy groźnym strzałem z dystansu Buricia próbował zaskoczyć Mandziuk. Na nieszczęście dla graczy trenera Bezsonowa obrońca Dnipro strzelił wprost w bramkarza drużyny gospodarzy.

Na odpowiedź „Kolejorza” kibice, zebrani na stadionie przy ul. Bułgarskiej, musieli czekać do 20. minuty. Wtedy właśnie Jacek Kiełb z narożnika pola karnego oddał mocne uderzenie, ale piłka przeleciała tuż nad bramką Dnipro. Świetną okazję pięć minut później miał stoper Jacka Zielińskiego, Manuel Arboleda. Kolumbijczyk, znany ze zdobywanych bramek po stałych fragmentach, wyszedł do dośrodkowania Stilicia właśnie z rzutu wolnego. Arboleda, mając piłkę na nodze, oddał nieczysty strzał z pięciu metrów, a ta poszybowała ponad poprzeczką.
Z minuty na minutę Lech przejmował inicjatywę w tym spotkaniu, po kwadransie strachu, który najwyraźniej paraliżował podopiecznych Zielińskiego. Mimo tego stuprocentowych sytuacji było jak na lekarstwo zarówno ze strony gospodarzy, jak i przyjezdnych. Ostatnie minuty przed gwizdkiem, zwołujących graczy do szatni, nie zachwyciły, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, przez co bramek już nie zobaczyliśmy.
Tuż po wyjściu na drugą połowę motywem przewodnim były faule z obu stron, które powodowały wiele przerw w grze. Na prawej stronie coraz śmielej poczynał sobie Rusłan Rotan. Ukrainiec raz po raz próbował indywidualnych rajdów, wieńcząc je coraz groźniejszymi kontrami, z którymi jednak radzili sobie obrońcy Lecha.

Im bliżej końca dwumeczu barażowego, Ukraińcy rozgrywali piłkę coraz bliżej bramki Buricia, nie mogąc stworzyć jednak żadnej groźnej sytuacji bramkowej. Na dziesięć minut przed końcem Gładkij mógł zagrozić bramce Lecha, ale jego rajd, zwieńczony dobrym dośrodkowaniem, zakończył się poza linią końcową boiska.











