Jeśli walczyć o powrót na najwyższy szczebel rozgrywkowy, to tylko w takim stylu. „GieKSa” pierwszy raz od dwudziestu jeden lat pokonała Wisłę. Nie, nie pokonała – zdemolowała ją. Podopieczni Rafała Góraka kontynuują swój marsz po upragnioną ekstraklasę. Bezpośredni awans nadal jest możliwy, przez co w Katowicach wszyscy jutro będą biało-zieloni.
W Katowicach atmosferę wielkiego meczu dało się wyczuć już na początku tygodnia, a może nawet wcześniej – po ostatnim gwizdku sędziego w derbach z Tychami. Wszyscy byli świadomi tego, o co gra aktualnie „GieKSa” i jak ważne w tym kontekście będzie spotkanie z Wisłą.
Bezpośredni bilans meczów z „Białą Gwiazdą” nie stawiał katowiczan na pole position: 63 starcia, 12 zwycięstw, 17 remisów, 33 porażki. Jesienią również lepsza okazała się drużyna z Krakowa i to w dość dramatycznych okolicznościach. Jeszcze w siódmej minucie doliczonego czasu gry drugiej połowy to podopieczni Rafała Góraka prowadzili.
– Wisła Kraków i Stal Rzeszów. Gdy w zimowej przerwie to wszystko analizowaliśmy, to te mecze były naszym takim największym zawodem. Graliśmy tam nieźle, a punkty uciekły nam przez palce. Każdy z nas tego żałował, ale nie możemy już do tego wracać. To jest historia, a za chwilę Wisła przyjeżdża, ale na Bukową – mówił nam kilka dni temu Adrian Błąd.
„GieKSa” wygrywa z Wisłą po raz pierwszy od 2003 roku
GKS Katowice po raz ostatni – przed dzisiejszym spotkaniem – pokonał Wisłę Kraków dwadzieścia jeden lat temu, a dokładnie 18 maja 2003 roku. Cóż za zbieg okoliczności. Dzisiejsza wygrana była więc w pewien sposób historyczna.
– Jestem bardzo małym elementem rywalizacji obu tych klubów. Jeżeli byliśmy na deficycie, a wiadomo, że w historii tych pojedynków na deficycie byliśmy, to cieszę się, że zwycięstwo dopisaliśmy i jest ono teraz po naszej stronie. To historia. I w kronikach na pewno ten mecz zostanie w jakiś sposób odhaczony, ale poza tym to normalny mecz.
Trzeba zdać sobie sprawę, że te trzy punkty są po prostu trzema punktami, niczym innym. Poza tym, że to spotkanie jakąś wartość kronikarską ma – tłumaczył na konferencji prasowej trener Rafał Górak.
– Wygrywamy po tych dwudziestu jeden latach i to dosłownie, bo z tego co pamiętam, wtedy to była idealnie ta data. Tym bardziej fajnie. Myślę, że to totalnie zasłużone zwycięstwo. To nie jest jakieś wyszarpane w końcówce zwycięstwo, tylko osiągnięte ciężką pracą, solidnymi założeniami. Podnosimy trzy punkty z pełną świadomością tego, co robiliśmy – zapewniał w mixed-zone kapitan Arkadiusz Jędrych.










