30. kolejka Serie A była rozgrywana w Wielką Sobotę i wszystkie mecze tego dnia zapowiadały się bardzo emocjonująco. Sprawdźmy, kto tym razem wyszedł ze swojego starcia zwycięsko.
Lazio Rzym – Catania Calcio 2:1
To starcie było dla podopiecznych Vladimira Petkovicia bardzo ważne. Zdekompletowany skład i słabe wyniki zespołu w drugiej części sezonu sprawiają, że o Ligę Mistrzów będzie trzeba walczyć do samego końca i nie będzie to łatwe zadanie. Dodatkowo Catania również ma chrapkę na występy w tych prestiżowych rozgrywkach. Nie było więc żadnych wątpliwości, że spotkanie dla jednych i drugich będzie niesamowicie istotne.

Mecz od początku był interesujący. Szybka gra, bez zbytniego zastanawiania się nad podaniem lub strzałem. Oba zespoły grały bez większego respektu dla rywala, dzięki czemu fani zobaczyli wiele ciekawych akcji. Najlepsze okazje stworzyło sobie Lazio Rzym. Pierwszej nie wykorzystał Antonio Candreva, strzelając prosto w bramkarza, który sparował piłkę ponad bramką. Drugą jeszcze lepszą szansę gospodarze mieli w 15. minucie. Piłkę przejął Onazi, wbiegł w pole karne i zagrał prostopadle do Louisa Sahy, który z ostrego kąta uderzył bardzo niecelnie. Lazio z minuty na minutę powiększało swoją przewagę na murawie i spychało Catanię pod jej własne pole karne.
Niestety, wynik na tablicy wciąż nie ulegał zmianie i spotkanie zaczęło się robić nieco nudne. Louis Saha to z pewnością dobry napastnik, ale najlepsze lata ma już za sobą i brakowało mu skuteczności oraz chęci do gry. W bezbramkowym wyniku po pierwszej połowie nie byłoby nic złego, gdyby nie to, że Catania to zespół, który potrafi zadać cios.
W drugiej połowie niefrasobliwa gra Lazio wreszcie się zemściła i piłka wybijana z pola karnego odbiła się od Mariano Izco, przez co wpadła do bramki zaskoczonego Marchettiego. Po tym trafieniu wrócił poprzedni obraz gry. Lazio, zmuszone do odkrycia się, robiło, co mogło, ale nie przynosiło to zamierzonego skutku. Catania natomiast zrobiła się aktywna zarówno pod bramką rywala, jak i swoją. W 69. minucie szczęście było po stronie gości. Ederson wdarł się w pole karne i tylko przytomna interwencja obrońcy uratowała Catanię przed utratą gola.
Dwadzieścia minut przed końcem regulaminowego czasu gry napór na bramkę gości był tak duży, że cały zespół Catanii był zamknięty na własnej połowie. Niestety, w 79. minucie nadszedł przełom i chwilę później Lazio prowadziło 2:1. Pierwsza bramka dla Lazio padła po samobójczym trafieniu Nicoli Legrottagliego, a minutę później brutalnie w polu karnym został sfaulowany piłkarz gospodarzy, za co sędzia Massa bez chwili zastanowienia podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił Candreva. Chwila rozprężenia i zwycięstwo Catanii wymknęło się z rąk. Goście nie byli w stanie strzelić nawet gola wyrównującego i w efekcie przegrali spotkanie 1:2.










