Lazio po fantastycznej pierwszej połowie wygrało 2:0 z Pescarą. Bramki dla gospodarzy po niesamowitych strzałach z dystansu zdobywali Radu i Lulić. W drugiej części meczu nie działo się już wiele i rzymianie dzięki wygranej wskoczyli na trzecie miejsce w lidze.
W przedostatnim meczu 26. kolejki Serie A zmierzyły się ekipy Lazio i Pescary. Obie drużyny zainteresowały były tylko zwycięstwem. Rzymianie mieli ochotę wskoczyć ponownie na podium ligowe, tracili bowiem tylko jeden punkt do Milanu. Z kolei beniaminek potrzebował zdobyczy punktowych, gdyż chciał oddalić się ze strefy spadkowej. Przed tą rundą miał tyle samo oczek co ostatnie Palermo, stąd też każdy punkt był dla niego na wagę złota.

Lepiej spotkanie rozpoczęli gospodarze, którzy szybko przejęli inicjatywę i zepchnęli gości do defensywy. Znakomicie dysponowany był Hernanes, który rozkręcał ataki swojej drużyny. Świetnie podawał najpierw do Floccariego, a później do Lulica. Pomocnik również sam decydował się na oddawanie strzałów. Jego uderzenie z 18. minuty o centymetry minęło słupek bramki gości. To było pierwsze poważne ostrzeżenie dla Pescary, że nie powinna aż tak bardzo się cofać. Jednak wszelkie próby wyjścia z własnej połowy tej ekipy były bardzo szybko przecinane przez gospodarzy. Widać było ogromną motywację u rzymian, których bardzo głośno i żywiołowo wspierała z trybun publiczność. Kibice eksplodowali w 29. minucie. Po koronkowej akcji Lazio i wycofaniu piłki na 20. metr Stefan Radu huknął jak z armaty. Piłka przeleciała tak szybko, że Pelizzoli nie zdążył nawet z interwencją, mimo że futbolówka leciała w jego róg. Cóż za gol!
Pescara od razu próbowała odpowiedzieć, ale strzał Cascione był daleki od ideału. Lazio oddało co prawda na moment inicjatywę gościom, ale ci nie potrafili tego wykorzystać i zostali szybko skontrowani. W 35. minucie wynik spotkania podwyższył Senad Lulić. Napastnik przebiegł z piłką kilkanaście metrów, a następnie bez zastanowienia huknął z prawej nogi w okienko bramki. Trzeba przyznać, że wyszedł mu strzał marzenie, odbił się bowiem jeszcze od poprzeczki i golkiper nie miał szans na jakąkolwiek interwencję. To było mordercze pięć minut w wykonaniu rzymian, którzy pokazali, że potrafią znakomicie podkręcić tempo. Na dodatek oba uderzenie z dystansu były fantastyczne. Stąd też zasłużenie prowadzili oni do przerwy 2:0.











