Barcelona spokojnie ograła Malagę 3:0. Gole zdobyli Pique, Pedro i Alexis. Goście nie stworzyli większych problemów liderowi i ekipa z Camp Nou spokojnie zgarnęła pełną pulę puntków.
W ostatnim niedzielnym spotkaniu mierzyły się ze sobą zespoły Barcelony i Malagi. Zdecydowanym faworytem byli Katalończycy, którzy żeby odzyskać fotel lidera, potrzebowali zdobyć na Camp Nou trzy punkty. Bez Iniesty, ale z Fabregasem siła ognia „Dumy Katalonii” wydawała się niezachwiana. Bernd Schuster kolosowi z Barcelony chciał przeciwstawić żelazną obronę, kontry i wrzutki na wysuniętego Santa Cruza. Warto odnotować, że powołanie dostał Pawłowski, ale zaczynał mecz na ławce. Malaga z pewnością chciała wywieźć chociażby punkt z trudnego terenu, bo niebezpiecznie zbliżyła się do strefy spadkowej. Wobec tego mecz zapowiadał się emocjonująco.

Już w 5. minucie doskonale dograna przez Fabregasa piłka przeszła przez obronę Malagi do Alexisa. Chilijczyk technicznym strzałem chciał zakończyć akcję, jednak futbolówka odbiła się od słupka. Piłkarze Malagi próbowali bronić się na małym dystansie zacieśniając linie pomocy i obrony. W razie czego uciekali się do faulów przed polem karnym. Atakowali również goście. Antunes strzelał z wolnego, ale Valdes popisał się fantastyczną paradą. W 12. minucie próbkę dryblingu zaprezentował Alexis Sanchez. Prawy skrzydłowy był najaktywniejszym graczem na początku spotkania.
Malaga nie potrafiła wykorzystać strat w środku pola zawodników gospodarzy. Ich kontry były źle wykończone. Obrońcy nie mieli problemów z zatrzymaniem Santa Cruza i spółki. W 22. minucie próbował Messi. Podrzucił piłkę nad Caballero, ale zrobił to niecelnie. 180 sekund później Dani Alves również próbował przelobować golkipera rywala, ale Argentyńczyk intuicyjnie odbił futbolówkę przed siebie. Chwilę później na boisko wszedł Pawłowski za kontuzjowanego Santa Cruza – od 26. minuty mieliśmy polską Malagę. Polak wywalczył rzut wolny w okolicach pola karnego. Główkował Duda, ale prosto w Valdesa. W 33. minucie poślizgnął się defensor Andaluzyjczyków i przed szansą stanął Alba, ale doskonale spisał się Caballero.
Barcelona zacieśniała żelazny uścisk przy bramce Malagi. Dwukrotnie uderzał Pedro. Lecz w pogotowiu był albo bramkarz, albo któryś z obrońców. Od czasu do czasu Malaga wychodziła z kontrą dając odetchnąć defensywie. Jednak nie były to groźne akcje. Natomiast atak „Barcy” raził nieskutecznością. Do 40. minuty. Piłka z rożnego trafiła do Pique, który przyjął ją klatką piersiową i z najbliższej odległości wbił ją do bramki. Z biegiem czasu obrona Malagi rozbiła się. Pomoc przestała trzymać linię. Dzięki temu o wiele łatwiej było gospodarzom kreować sytuacje. W pierwszej część spotkania gospodarze oddali sześć strzałów na bramkę przy zaledwie dwóch uderzeniach gości.











