Piłkarz Realu Madryt, Lassana Diarra, przyznał, iż nie jest zaskoczony brakiem powołania na towarzyski mecz Francji z Anglią.
Waleczny pomocnik „Los Blancos”, mimo braku gry w wyjściowej jedenastce, przez wielu fachowców był typowany do otrzymania powołania od selekcjonera reprezentacji „Trójkolorowych”. Laurent Blanc uznał jednak, iż piłkarz gra zbyt mało w drużynie klubowej, by mógł coś wnieść do kadry narodowej.
Sam Diarra nie jest zaskoczony brakiem powołania:
– Fakt, że nie otrzymałem wezwania na mecz z Anglią nie jest dla mnie niespodzianką. Szczególnie w kontekście tego, jaką pozycję mam w Realu, oraz wszystkiego tego, o było o mnie powiedziane – powiedział zawodnik piłkarskiemu magazynowi „L’Equipe”.
– To nie jest dla mnie koniec świata. Wiem, że muszę teraz stopniowo wrócić do pracy. Jeśli gram, jest ok. Jeśli nie gram, nie robię z tego tragedii. Czegoś już dokonałem w swojej karierze, nie muszę na każdym kroku udowadniać, ile jestem wart. Mourinho to wie, jak również to, o czym teraz myślę. I zostanie to rozwiązane – kończy tajemniczo Diarra.
Bardzo prawdopodobne, że Francuz miał na myśli swoje odejście z Santiago Bernabeu. Obecnie jest trzeci w kolejce do gry w środku pola, za Xabim Alonso i Samim Khedirą. Kiedy do pełni zdrowia wróci Fernando Gago, sytuacja Lassa może być nie do pozazdroszczenia.










