Dla jednych remontada okazała się najlepszym meczem w historii klubu, choć koniec końców niosła za sobą więcej złego. Dla drugich – momentem kulminacyjnym, po którym rozpoczęła się wspinaczka na sam szczyt. Ówczesna FC Barcelona Luisa Enrique zwycięstwem 6:1 nad paryżanami osiągnęła swoje maksimum. Wszystko, co było potem, okazało się stopniowym zjazdem w przepaść. Te cztery lata były jak wieczność. Dla obu klubów. Ich drogi się rozeszły, lecz dziś znów się skrzyżują.
Jedni poszli w dół, drudzy na samą górę, bo w poprzednim sezonie zagrali w historycznym, pierwszym finale Ligi Mistrzów. Teraz zmierzą się już na początku fazy pucharowej. Nie inaczej było w sezonie 2016/2017. Jednak wtedy obie drużyny wyglądały zupełnie inaczej. Jeśli wówczas oglądaliśmy schyłek wielkiej Barcelony, to teraz widzieć musimy chodzącego trupa. Po drugiej stronie są paryżanie, już pod wodzą Pochettino. Odmienieni kadrowo, mentalnie. Przetestowani w boju, lecz w starciu z Barceloną będą bez tego, który oba zespoły spaja.
Piłkarze tam lgną
W barwach obu ekip zagrało wielu wspólnych zawodników. Pierwsi z brzegu to Ronaldinho, Maxwell, Thiago Motta, Dani Alves. Do tego Neymar i Rafinha, którzy w ostatnich latach uciekli z Katalonii właśnie do stolicy Francji. Do niedawna kluby te dominowały na swoich ligowych boiskach, oba też dobrze płacą. Są poniekąd ostoją dla piłkarzy. Często azylem dla niechcianych lub starszych. Za to wciąż z aspiracjami, lecz podważalnymi projektami sportowymi.
Głównego bohatera remontady sprzed czterech lat zabraknie. Ba, głównego sprawcy obecnego stanu piłki nożnej, układu sił, takiego, a nie innego rynku transferowego. Powrót na Camp Nou Brazylijczyka ominie, a to z automatu zwiększa szanse Barcelony. Wróci za to Rafinha, piłkarz oddany za niemal bezcen. Gdzie jak gdzie, ale w Barcelonie tęsknota po stracie zawsze jest największa, a w tym przypadku pojawia się nawet przy takim nazwisku.
A kto wie, czy w ich ślady nie pójdzie sam Leo Messi. W Paryżu marzą o Argentyńczyku. Di Maria działa jak inspektor, komentując posty na portalach społecznościowych, a głównym negocjatorem jest Neymar, który pragnie znowu zagrać u boku Messiego. Takim ruchem PSG zgniotłoby Barcelonę, zadając jej ostateczny cios. Zabrać kolejną, nieporównywalnie wielką gwiazdę do siebie, przy okazji nie oddając tych, których chciała Barcelona? Trudno to opisać bez używania wulgarnych słów.











