Okno transferowe zamknęło się z hukiem kilka dni temu, kurz opadł, pozbierano szczątki. Czas na połączenie tego całego bałaganu w jeden tekst. Nie będziemy opisywać wszystkiego – kto ciekawy, zestawienie transferów znajdzie bez trudu – skupimy się na zakupach i sprzedażach subiektywnie najciekawszych.
Najlepszy transfer – Luka Modrić (Tottenham > Real Madryt)

No dobrze, zapytacie, dlaczego za najlepszy transfer uznajemy gościa, który został kupiony po to, by być zmiennikiem? Już tłumaczymy, bo to bardzo proste. Chorwat jest jedynym piłkarzem mogącym w pojedynkę podnieść jakość całej ligi, który przybył do Hiszpanii w tym okienku. Alex Song to znakomity pomocnik, ale nic poza tym. Tak samo inni nowi gracze – są nieźli, dobrzy, świetni, ale nigdy tak genialni. Luka jest dotknięty tą samą łaską, jaką cieszą się Iniesta, Oezil czy Silva. Jest zdolny do wszystkiego, granice wyznacza sobie sam. Może i w klubowej hierarchii na pozycji rozgrywającego ustępuje Mesutowi, ale jest to ustępowanie takie jak George’a Foremana wobec Muhammada Aliego, nie Andrzeja Gołoty wobec Lamona Brewstera. Ot, przykra sprawa. Spotkali się dwaj mistrzowie. Jose Mourinho tak mocno wierzył w transfer Chorwata, że już parę miesięcy przed sfinalizowaniem transakcji wysłał Ruiego Farię, trenera od przygotowania fizycznego, by ten ułożył Modriciowi program treningowy na wakacje. Jeśli Portugalczyk tak bardzo się stara o jakiegoś gracza, to pewne jak w banku jest to, że ten gracz będzie błyszczał. Chorwat zaliczył już nieco strachliwy debiut w meczu z Barceloną, a także zagrał od pierwszych minut z Getafe. W spotkaniu z „Los Azulones” grał tak dobrze, że siedzący na ławce Mesut Oezil podobno podjął, nieudaną na szczęście, próbę samobójczą – nie chciał żyć na świecie, w którym ma konkurencję do miejsca w składzie.
Najgorszy transfer – Jose Angel (AS Roma > Real Sociedad)

Nie dlatego, że Hiszpan jest słaby. Nie jest słaby. Dlatego, że gość, który w klubie tak mocnym jak AS Roma rozegrał 27 spotkań, nie może nagle się stać zmiennikiem w jednej ze słabszych hiszpańskich drużyn. Co prawda to tylko roczne wypożyczenie, ale i tak transfer ten jest tak bezsensowny, że aż nie wiemy, co powiedzieć. „Cote” pół roku temu zgłaszał akces do reprezentacji Hiszpanii, a dziś siedzi na ławce „Txuri-urdin”. I wcale nie ma na Anoeta mocnej konkurencji. No bo kim jest dla przeciętnego fana futbolu ktoś taki jak Alberto de la Bella? Anonim. Facet debiut w La Liga zaliczył w wieku 24 lat i nigdy nie grzeszył talentem, nie wiadomo więc, dlaczego blokuje miejsce 23-latkowi, który ciągle potrzebuje ogrania i meczów na najwyższym poziomie. Trener Montanier próbował ustawić Jose Angela na skrzydle, ale eksperyment udał się średnio. Może dlatego, że trwał dosłownie kilka minut. Zupełnie nie rozumiemy, dlaczego Baskowie ściągnęli Asturyjczyka, skoro nie chcą na niego stawiać. Zupełnie nie wiemy, dlaczego „Cote” zgodził się na takie wypożyczenie. Na stole leżała ponoć oferta Valencii…















