W ramach 32. kolejki Primera Division oprócz szlagierowego spotkania na Santiago Bernabeu, dojdzie także do dziewięciu innych spotkań, których rezultat może mieć duży wpływ na końcowy układ tabeli. Pasjonująco zapowiada się zwłaszcza walka o miejsca premiowane grą w Lidze Europejskiej.
Getafe – Sevilla
W jednym z dwóch spotkań otwierających 32. kolejkę, spotkają się drużyny, które muszą to spotkanie wygrać. W dużo gorszej sytuacji jest zespół z przedmieść Madrytu, któremu widmo spadku już bardzo wyraźnie zagląda w oczy. Wprawdzie Getafe ma jeszcze cztery punktu nad strefą spadkową, ale ostatni raz wygrało swoje spotkanie… 5 lutego, a był to mecz z innym kandydatem do spadku, Deportivo. Wobec bardzo niekorzystnego terminarza (spotkania m.in. z Sevillą, Mallorką, Villarrealem i Realem), wielu wymienia Getafe jako jednego z głównych faworytów do spadku. Jakby tego było mało, kontuzjowani obecnie są gracze podstawowego składu: Manu del Moral, Gavilan, Rafa i Albin.

Andaluzyjczycy z kolei muszą wygrać, aby nie dać się zepchnąć na miejsce poza strefą premiowaną europejskimi pucharami. Przewaga nad Atletico i Athletikiem wynosi zaledwie punkt oraz dwa nad Espanyolem, zatem wystarczy jedna porażka i nie zobaczymy podopiecznych Gregorio Manzano w przyszłorocznych pucharach, co było planem minimum na ten sezon. W rundzie jesiennej lepsi byli gracze spod Madrytu, jednak gdyby nie liczyć wpadki w Bilbao, Andaluzyjczycy mają świetną passę i nic nie wskazuje, żeby to Getafe ją przerwało. W następnych kolejkach Sevillę czekają spotkania z Villarrealem, Realem i Espanyolem, zatem będzie lepsza okazja do zgubienia punktów niż spotkanie z potencjalnym spadkowiczem. Największą stratą w drużynie gości jest brak Jesusa Navasa, który złamał kość strzałkową w lewej nodze i nie zagra już do końca sezonu.
Almeria – Valencia
Spotkanie „czerwonej latarni” z „królami reszty ligi”, jak Unai Emery nazwał swoich podopiecznych po zwycięstwie nad Villarrealem. Nikt chyba nie zakłada innego scenariusza, jak gładkie zwycięstwo „Nietoperzy”, którzy są „na fali”. W zeszłym tygodniu rozbili na Estadio Mestalla bezpośredniego rywala do najniższego miejsca na podium aż 5:0 i wydaje się, że kryzys mają już wyraźnie za sobą. Po przegranych z Realem Saragossa i Sevillą, Valencia pozwoliła się wyprzedzić „Żółtej Łodzi Podwodnej”, jednak w końcu przyszła dobra passa i dwa okazałe zwycięstwa – 4:2 z Getafe (cztery gole byłego gracza rywali, Soldado) oraz wspomniane 5:0 z podopiecznymi Juana Garrido. Almeria do tej pory siedmiokrotnie spotykała się z „Los Ches”, jednak najlepszym wynikiem, jaki udało się osiągnąć Andaluzyjczykom na własnym boisku, to remis – wszystkie pozostałe spotkania kończyły się zwycięstwem przyjezdnych z Lewantu.














