Czas na 2. serię spotkań hiszpańskiej Primera Division. Po raz kolejny władze LFP zdecydowały, że mecze zostaną rozegrane w ciągu aż czterech dni. Najciekawiej powinno być w niedzielę, kiedy to dojdzie między innymi do starcia Malagi z Barceloną.

Ligowe granie rozpoczyna się już w piątkowy wieczór od meczów, w których to w gospodarzach trzeba upatrywać zdecydowanych faworytów. Kolejkę zainaugurują Getafe i Almeria. W 1. serii gier obydwa kluby poniosły porażki, jednak nie można ich do siebie porównywać. Podmadryckie Getafe było bezradne wobec świetnie grającego Realu Sociedad, Almeria zaś dała sobie wyszarpać trzy punkty w ostatnich minutach spotkania z Villarrealem. Dlaczego za faworyta należy uznawać Getafe? Podopieczni Luisa Garcii od zawsze zdecydowanie lepiej spisywali się w starciach na własnym stadionie. Dopisywali do swojego dorobku punkcik po punkciku i jakoś tam w tej pierwszej lidze egzystują. Mecze przed własną publicznością to dla nich jedyny ratunek przed spadkiem do Segunda Division. Trener Garcia musi jednak popracować nad grą w obronie. W meczu przeciwko Realowi Sociedad defensywa spisała się bardzo słabo, podobnie zresztą jak obrońcy Almerii. Obraz tego spotkania w sporej mierze będzie zależeć od dyspozycji gospodarzy. Jeśli Getafe postawi na otwarty futbol, możemy być świadkami wielu sytuacji bramkowych. Drugim piątkowym meczem będzie starcie Athleticu Bilbao z Osasuną. W tym przypadku wskazanie faworyta jest o wiele łatwiejsze. „Los Leones” pozostawili po sobie dobre wrażenie w wygranym 2:1 meczu z Realem Valladolid. Osasuna z kolei potwierdziła, że w obecnym sezonie będzie jednym z głównych kandydatów do spadku, ulegając przed własną publicznością Granadzie. Na domiar złego na San Mames nie będą mogli wystąpić kontuzjowani Alvaro Cejudo i Angel de las Cuevas.

W sobotę czekają nas trzy spotkania. Na początek potyczka beniaminka z Elche z Realem Sociedad, w której brak zwycięstwa gości byłby olbrzymim zaskoczeniem. Baskowie fantastycznie rozpoczęli sezon – od zwycięstw z Getafe w lidze i Lyonem w Lidze Mistrzów. W doskonałej formie znajdują się Carlos Vela, i Haris Severović, więc o zdobywanie bramek fani „Txuri-urdin” powinni być spokojni. Możliwe, że Jagoba Arrasate da odpocząć kilku podstawowym zawodnikom, aby byli w stu procentach gotowi na rewanż z Lyonem. Jeśli chodzi o Elche, Fran Escriba pośle do boju prawdopodobnie tę samą jedenastkę co przed tygodniem. Tuż po zakończeniu tego spotkania będziemy świadkami pojedynku Espanyolu z Valencią. Espanyol w 1. ligowej kolejce przegrywał w Vigo już 0:2, jednak zdołał doprowadzić do wyrównania, przypominając kibicom dyspozycję z końcówki zeszłego sezonu. Valencia wygrała z kolei 1:0 z Malagą, lecz Andaluzyjczycy nie stawili „Nietoperzom” zbyt wielkiego oporu. Ekipa Miroslava Djukicia ciągle ma przed sobą jeszcze długą drogę do przebycia, jeśli chodzi o złapanie odpowiedniego rytmu. Mecz na Cornella-El Prat może być doskonałym sprawdzianem dla drużyny, która aspiruje do walki o pierwszą czwórkę. Na zakończenie sobotnich zmagań przeniesiemy się do Vila-realu, gdzie miejscowa „Żółta Łódź Podwodna” podejmie Valladolid. Beniaminek La Liga przypuścił wspomniany skuteczny atak w pierwszym meczu przeciwko Almerii, jednak teraz czeka go o wiele trudniejsze zadanie. Na El Madrigal przyjeżdża bowiem ekipa, która w zeszłych rozgrywkach napsuła wiele krwi zespołom z czołówki. Sęk w tym, że „La Pucela” będzie osłabiona brakiem Patricka Eberta, bodaj najważniejszego zawodnika w drużynie. W meczu przeciwko Villarrealowi nie zagra także Dani Larsson.











