Przed chwilą zakończył się ostatni mecz 28. kolejki, a my już szykujemy się na kolejkę numer 29. Znów będziemy mieli okazję nacieszyć oczy kilkoma hitowymi pojedynkami. Szczególnie ciekawie zapowiadają się starcia Atletico z Athletikiem, Villarrealu z Realem Madryt i Malagi z Rayo Vallecano.
Barcelona – Granada
Trener Granady stwierdził wczoraj, że mecz z Barceloną będzie trudny, ale zwycięstwo jest możliwe. Abel to mądry facet, andaluzyjską ekipę prowadzi w sposób naprawdę ciekawy, ale tu akurat przesadził. Wygrana w domowym meczu z „Dumą Katalonii” jest niemożliwa. Remis jest możliwy, ale prawdopodobny mniej niż transfer Carlesa Puyola do Espanyolu. Granada nie ma argumentów. Barcelona ma ich aż nadto.

Od czasu feralnego meczu z Osasuną „Blaugrana” rozegrała siedem meczów i wszystkie wygrała. Każdy był popisem Messiego, Iniesty i Xaviego. Każdy był też pokazem bezradności Pique, który ostatnio wyraźnie odstaje formą od kolegów. Można przypuszczać, że we wtorkowy wieczór Katalończyk będzie obserwował mecz z poziomu ławki rezerwowych. Jeśli chodzi o kontuzjowanych, to lista nie zmienia się: Villa, Afellay, Fontas i Abidal. Ten ostatni, czekając na transplantację wątroby, normalnie trenuje z resztą drużyny. Być może są to jego ostatnie chwile w zawodowym futbolu, nic więc dziwnego, że nie ma zamiaru ich marnować.
Granada tydzień temu wygrała ze Sportingiem Gijon. To był chyba najważniejszy mecz Andaluzyjczyków w rundzie rewanżowej. Trzy punkty w starciu z rywalem w walce o utrzymanie to nie byle co. Abel pewnie byłby wniebowzięty, gdyby nie czerwona kartka dla Carlosa Martinsa. Portugalczyk dostał ją za to, że już po zmianie, gdy siedział na ławce rezerwowych, bardzo żywiołowo komentował decyzje sędziego liniowego. Absencja pomocnika oznacza, że szanse na wygraną są zerowe. Martins był ostatnio najlepszym zawodnikiem ekipy z południa Hiszpanii. Bez niego może zabraknąć lidera. A jechanie bez lidera na Camp Nou to głupi pomysł.
Atletico – Athletic
Mecz dwóch bliźniaczych drużyn będzie albo piękny, albo okropny. Innych opcji raczej nie przewidujemy. Obie ekipy awansowały do ćwierćfinału Ligi Europy i ostatnio w La Liga trochę słabują. Madrytczycy ulegli na wyjeździe Mallorce, a Baskowie zostali rozjechani na San Mames przez Valencię 0:3.
Faworytem do zwycięstwa są gospodarze. Podopieczni Diego Simeone generalnie grają dobrze, całkiem równo i nawet jeśli przegrywają, to widzowie mają wrażenie, że nie jest źle. Jeśli chodzi o personalia, to w „Los Colchoneros” nic się nie dzieje. No, może poza tym, że kontuzjowani Diego i Tiago trenują już z piłką. W Madrycie wszyscy czekają na ich powrót, bo nie jest tajemnicą, że drużyna z nimi gra kilka razy lepiej niż drużyna bez nich.










