Obecny na wczorajszym spotkaniu pomiędzy Polonią Warszawa a Lechią Gdańsk był Cezary Kucharski. Były piłkarz m.in Legii Warszawa i Sportingu Gijon podzielił się z naszym redaktorem pomeczowymi refleksjami.
Jak Pan oceni widowisko, jakie zaprezentowały obie drużyny?
Jak na początek sezonu, to było to dobre widowisko. Istotne, że padła bramka, bo to jest najważniejsze w futbolu. Było wiele ciekawych akcji, ciekawych zagrań. Myślę, że te drużyny mogą grać dużo lepiej, może nie mają jeszcze praktyki meczowej, ale jak na mecz drużyn o zbliżonym potencjale, to bardzo dobre widowisko.
Która z drużyn zrobiła lepsze wrażenie? Czy mecz wygrała lepsza?

Myślę, że skuteczniejsza. Były momenty, kiedy Lechia była lepsza, były, kiedy Polonia też miała swoje sytuacje. Być może dla oka lepiej grała Lechia, natomiast wygrywa ten, kto jest skuteczniejszy. Piękną akcję zrobił Wszołek, piękne dośrodkowanie. Wniósł wiele ożywienia. To była dobra zmiana Zielińskiego i myślę, że to spowodowało, że Polonia ten mecz wygrała.
Wyróżniłby Pan kogoś mianem zawodnika meczu? Może Wszołek?
Gdy wszedł Wszołek, to na pewno zdecydowanie pchnął Polonię. Czy to wystarczy by być piłkarzem meczu?
Na pewno dżokerem.
Na pewno. Co do zawodnika meczu, to myślę, że ktoś z Polonii. Bruno strzelił bramkę i parę razy ładnie zagrał i uderzył. Dla mnie Bruno.
Lech rozgromił ŁKS, czym pokazał mistrzowskie aspiracje. Która z grających dziś drużyn również ma szanse na wygranie ligi?
Bardziej liczyłbym na Polonię niż na Lechię. Polonia ma po prostu więcej doświadczenia i większy potencjał, by walczyć o mistrzostwo Polski. Sądzę, że Lechia będzie walczyła o miejsce w czołówce, ale nie jest to dla mnie drużyna na mistrza.
Polonia latem zmieniła zupełnie swoją formację ofensywną.
Utrata trzech piłkarzy, którzy strzelili najwięcej bramek, będzie kosztowała Polonię trochę czasu, żeby w tej formacji ofensywnej zrównoważyć stratę Mierzejewskiego, Sobiecha i Smolarka. To jest możliwe, nie ma piłkarzy niezastąpionych i myślę, że potrzeba jeszcze jakiegoś napastnika do Polonii, innego niż Sikorski czy Cani, bardziej ruchliwego, takiego jak Traore w Lechii.
Nie brakowało Panu w Polonii kogoś, kto weźmie na siebie ciężar gry, zacznie rozgrywać piłkę? Takim piłkarzem miał być Robert Jeż.
Tak, ale Jeż musi mieć wsparcie od Trałki i od Piątka. Wydawało mi się, że obaj piłkarze się dublowali, grali w tych samych sektorach. Być może dlatego Jeż nie dostawał tylu piłek. Pod koniec widać, że się rozegrał. To dopiero początek, pierwsze mecze. Potrzeba czasu, by poczuł się pewnie.










