Przyjście nowego trenera, wymiana składu i postawienie na młodych, trudny początek sezonu w Serie A, odnalezienie właściwej ścieżki i niestety śmierć ikony klubu. Mało która ekipa dałaby radę po takim czymś wykręcić dobry wynik w lidze. Ale to właśnie ACF Fiorentina w obliczu różnorodnych zasadzek losu idzie w górę tabeli. Dla wielu fanów włoskiej piłki obecna postawa „Violi” to najlepszy hołd, jaki tylko mogą oddać Davide Astoriemu.W czerwcu nowym trenerem klubu z Florencji został Stefano Pioli. 52-latka pogoniono z Interu Mediolan, gdzie nie udało mu się wywalczyć miejsca w europejskich pucharach. Z przyjściem nowych właścicieli miało nastąpić przemiana „Nerazzurrich”, a miał jej dokonać nowy szkoleniowiec. W ACF Fiorentina też zapowiadało się na dużo zmian. Z klubu odeszli m.in. Federico Bernardeschi, Matias Vecino, Josip Ilicić czy Borja Valero. Władze „Violi” postawiły na odmłodzenie zespołu, a rozgrywki Serie A w sezonie 2017/2018 miały być okresem przejściowym dla nowo budowanej drużyny z kilkoma doświadczonymi zawodnikami.
Odnaleźć siebie
Nowy trener i nowi zawodnicy oczywiście potrzebowali czasu na wzajemne poznanie się. Zanim Fiorentina weszła na odpowiednią „częstotliwość”, minęło mniej czasu, niż ktokolwiek zakładał. Ekipa Stefano Pioliego do końca października zajmowała miejsce w środku tabeli Serie A. Udało się nawet zakotwiczyć na 7. miejscu z dość realnymi szansami na załapanie się do europejskich pucharów.
Oczywiście musiał także nastać moment kryzysu. Pojawił się on na przełomie 2017 i 2018 roku. Przez trzynaście kolejek z rzędu Fiorentinie udało się wygrać tylko w trzech spotkaniach. Spowodowało to spadek na 11. miejsce. Trener ufał cały czas swoim podstawowym zawodnikom, nie panikował i dokonywał tylko kosmetycznych korekt. Przygotował tylko małą taktyczną niespodziankę na ostatni pojedynek lutego z Chievo. W nim udało się wreszcie przełamać serię niepowodzeń. Niestety najgorsze dopiero nadeszło wraz z następnym miesiącem.
Śmierć jest dopiero początkiem
W pierwszy weekend marca piłkarze Fiorentiny udali się do Udine, gdzie mieli rozegrać mecz 27. kolejki Serie A. W sobotę wylecieli z Florencji w drodze po następne punkty. Wszyscy myśleli tylko o meczu z Udinese i z tą myślą kładli się spać. Niestety ranek przyniósł tragiczne wieści. Serce Davide Astoriego zatrzymało się podczas snu. Zamiast święta piłkarskiego mieliśmy jedną z największych tragedii obecnego sezonu. Oczywiście władze Serie A zawiesiły kolejkę. Nikomu nie trzeba przypominać, co się działo od tej feralnej niedzieli do dnia pogrzebu kapitana.











