W kraju nad Wisłą przedstawiciele sportowych mediów czekają na transferową bombę. Krzysztof Piątek ma trafić do jednego z klubów Premier League. Opinie ekspertów dotyczące kwestii, który zespół byłby najbardziej odpowiedni dla Polaka, zalewają Internet. Mało kto zadaje jednak pytanie, czy angielska ekstraklasa jest w ogóle właściwym kierunkiem dla naszego snajpera do kontynuowania kariery. Wiele wskazuje na to, że hurraoptymizm mógł przesłonić rzeczywistość. Cała saga transferowa przeszłaby w Polsce bez większego echa, gdyby Krzysztof Piątek nie był zawodnikiem rodem znad Wisły. Dlatego że patriotyzm jest nieodzownym elementem sportu. Zarówno lokalny, jak i dotyczący całej ojczyzny. Sympatycy często wspierają kluby, które znajdują się niedaleko ich miejsca zamieszkania. Kibicują również reprezentacji kraju. Gdy gra kadra (może teoretycznie, ale jednak), porzucamy różnice i razem wspieramy zespół narodowy. Chcemy, by Polska osiągnęła jak najlepsze rezultaty. Gdy się udaje, cieszymy się razem.
Cieszymy się również (w sferze futbolu), gdy zawodnik znad Wisły osiąga sukcesy w klubie. Podobnie gdy jest bohaterem głośnego transferu. Tak jak w przypadku Krzysztofa Piątka, który we Włoszech zrobił karierę w zawrotnym tempie, trafiając ostatecznie do AC Milan. Klubu z niesamowitą historią napisaną przez liczne triumfy. Klubu wielkiego, lecz ostatnio jakby tylko z nazwy. Po transferze naszego snajpera do zespołu z San Siro fakt ten jednak uparcie pomijano. Do czasu aż Polak po transferze Zlatana Ibrahimovicia przestał być „Rossonerim” potrzebny.
Obecnie nikt, kolokwialnie, nie zwalnia ręki. Opisywany jest stan faktyczny, brutalny dla ekipy z Mediolanu. W klubie z San Siro panuje olbrzymi bałagan, a polityka transferowa woła o pomstę do nieba. Nie, nie tylko dlatego, że ktoś odstawił Krzysztofa Piątka. To akurat decyzja, którą można jeszcze obronić z racji marnej w obecnym sezonie skuteczności zawodnika. Kuriozalny jest jednak fakt, że o tym, kto będzie grał w ataku, miał zdecydować Zlatan Ibrahimović. Komedia, która nikogo już raczej nie dziwi.
El Dorado może być piekłem
Podobnie jak fakt, iż Krzysztof Piątek nie zamierza potulnie grzać ławki. Zainteresowanie napastnikiem naszej reprezentacji zgłosiło kilka klubów Premier League. Nad Wisłą sagą transferową z Polakiem w roli głównej od kilku dni żyje większość przedstawicieli sportowych mediów. Opinie ekspertów dotyczące kwestii, który zespół byłby najbardziej odpowiedni dla snajpera, zalewają Internet. Mało kto zadaje jednak pytanie, czy angielska ekstraklasa jest w ogóle właściwym kierunkiem dla Krzysztofa Piątka do kontynuowania kariery. Wizja polskiego napastnika na boiskach Premier League jakby przesłoniła niektórym oczy.











