Brak pomysłu na grę, problem ze skutecznością i ogólnie słaba postawa piłkarzy Realu Madryt spowodowały, że w stolicy Hiszpanii mówi się o kryzysie. Ostatnie trzy ligowe spotkania to tylko jeden zdobyty punkt i zero goli. Co się stało z „Królewskimi”, którzy po fantastycznym występie z AS Roma nagle doznali zapaści? Jakie są tego przyczyny i czy Perez podejmie radykalne kroki? Odpowiedzi na te pytania poszukaliśmy u Jakuba Kręcidły z „Przeglądu Sportowego”.
Odejście Cristiano Ronaldo prędzej czy później musiało odbić się na grze „Królewskich”. Początkowo dawali sobie radę, jako zespół wyglądali dobrze. Ponadto poszczególni piłkarze błyszczeli, dawali coś więcej od siebie (jak choćby Bale czy Benzema, który rozpoczął sezon jak nigdy wcześniej). Teraz jednak wygląda to bardzo, ale to bardzo źle.
Jeśli jednak przestajesz kreować sytuację pod bramką rywala, grasz tylko na utrzymanie piłki, bez wiary w powodzenie akcji, to musi się to zakończyć kryzysem. W ostatnich czterech spotkaniach we wszystkich rozgrywkach (La Liga + LM) Real zdobył ZERO goli. Niemoc strzelecka, jaka dotknęła zespół Lopeteguiego, jest najgorsza od 33 lat.
Pomiędzy genialnym meczem w Lidze Mistrzów przeciwko AS Romie a dzisiejszym dniem minęły niespełna trzy tygodnie. Po tamtym meczu mówiło się, że „Los Blancos” nie potrzebują CR7, bo mają zespół i są dobrze przygotowani do sezonu. Dziś uważa się, że jest to najgorszy Real od lat. Trzy tygodnie w futbolu to naprawdę długi okres.
https://twitter.com/J_Krecidlo/status/1048621961365139457?s=19
Dlaczego jest tak źle, skoro było tak dobrze? Co się stało, że z dnia na dzień Real zaczął grać tak beznadziejnie? Jakie mogą być tego przyczyny? Już w zeszłym roku mówiło się, że w Madrycie potrzeba kupić kilku głodnych sukcesów zawodników, ponieważ dotychczasowi są już nasyceni. Perez po trzecim z rzędu triumfie w LM zmienił politykę, dlaczego? Czy można powiedzieć, że Real stał się zakładnikiem własnych sukcesów?
Moim zdaniem główną przyczyną kryzysu jest fakt, że zespół ma najsłabszą, najwęższą kadrę od lat. Szefowie Realu rokrocznie pozwalali odejść piłkarzom o już uznanej marce i sprowadzali coraz młodszych graczy, którzy jednak nigdy nie osiągnęli oczekiwanego poziomu. O ile podstawowa jedenastka „Królewskich” dalej jest jedną z dwóch czy trzech najmocniejszych na świecie, o tyle poziom ławki rezerwowych dramatycznie się obniżył. Szczególnie widać to w sytuacji, gdy pojawiają się kontuzje.
Ostatnio przeczytałem opinię, która w sumie dokładnie oddaje to, co myślę. Lopetegui chce, by jego Real długo utrzymywał się przy piłce i był efektywny. Tylko że gdyby trener chciał wystawić jednocześnie i piłkarzy pasujących do skutecznej wersji Realu, i tych do kombinacyjnej piłki, na murawie musiałoby znaleźć się więcej niż jedenastu zawodników.
„Królewscy” bardzo tęsknią za Cristiano Ronaldo. Wiele meczów, które teraz remisowali lub przegrywali, kończyłoby się ich zwycięstwem, gdyby w polu karnym rywali dalej krążył CR7. Zresztą sytuacja z Portugalczykiem dokładnie pokazuje to, o czym mówiłem wcześniej. Szanse, że wszystko wyjdzie dobrze, gdy odchodzi najlepszy piłkarz twojego zespołu, a ty nie kupujesz nikogo, bo wierzysz, że inni wezmą na siebie odpowiedzialność, są naprawdę żałośnie niskie.











