Primera Division rusza za niespełna dwa tygodnie, a w Realu Madryt wciąż spierano się o bramkarza numer jeden. Bój toczył się oczywiście pomiędzy Ikerem Casillasem a Diego Lopezem. Można śmiało powiedzieć, że „Święty Iker” wygrał ten pojedynek, podobnie jak Celtic z Legią (wybaczcie, musiałam o tym wspomnieć) walkowerem. Diego Lopez rozstał się bowiem z klubem z Madrytu. Kierunek jaki obrał to Włochy, a dokładnie AC Milan.
Od dłuższego czasu zarówno kibice, eksperci, jak i trenerzy byli podzieleni w kwestii wyboru pomiędzy Lopezem, a Casillasem. Przed meczem o Superpuchar Europy, który odbędzie się 19 sierpnia, Carlo Ancelottti postawił jednak sprawę jasno. Na boisko wyjdzie Casillas. Łatwo się było domyślić, że w lidze to również ten golkiper będzie grał pierwsze skrzypce w drużynie „Królewskich”. Wybór Ancelottiego mógł tylko utwierdzić Lopeza w podjęciu decyzji o odejściu z klubu.
O transferze zawodnika do Milanu informowały liczne włoskie media. Do porozumienia między zawodnikiem a klubem doszło w tę sobotę. W Forte dei Marmi we Włoszech z wiceprezydentem Milanu, Adriano Gallianim, spotkał się przedstawiciel bramkarza Manolo Garcia Quilon, co potwierdziła klubowa telewizja włoskiej drużyny. Oficjalnie transfer potwierdził również szkoleniowiec „Rossonerich”, Filippo Inzaghi:
– Jestem bardzo szczęśliwy, to istotny dzień. Przyjście Diego Lopeza do naszej drużyny jest bardzo ważnym wydarzeniem. To bramkarz z doświadczeniem, co w naszej ekipie jest ogromnie ważne.
Diego Lopez z Milanem ma podpisać czteroletni kontrakt. 32-latek w poniedziałek przejdzie testy medyczne. Jeśli wszystko przebiegnie bez komplikacji, Lopez będzie zarabiać 2,5 miliona euro za każdy z czterech sezonów spędzonych w drużynie Silvio Berlusconiego. Ile Milan zapłaci za hiszpańskiego bramkarza jeszcze nie wiadomo.
Obecnie w ekipie „Rossonerich” jest czterech bramkarzy. O miejsce w wyjściowym składzie Lopez będzie walczył z 37-letnim Christianem Abbiatim, którego kontrakt z klubem wygasa w 2015 roku. O jego następcę AC Milan już się martwić nie musi. Włoski klub wreszcie może mówić o stabilizacji w swojej bramce.











