Marco van Basten wielkim piłkarzem był. Drybling, szybkość, gra w powietrzu, strzelecki instynkt… Na stanowisku selekcjonerskim ze swoich atutów sporo jednak stracił i przez pewien czas sam znalazł się nawet pod ostrzałem.
58-krotny reprezentant Oranje przygodę z trenerką rozpoczął jako asystent Johna van Shipa i trener drużyny młodzieżowej w amsterdamskim Ajaksie. Dość szybko doczekał się jednak zaskakującego awansu, po portugalskim mundialu zastępując na stanowisku selekcjonera reprezentacji Holandii Dicka Advocaata. Do dziś nie zdołał nadać jednak drużynie oczekiwanego blasku, a konfliktowy charakter i bezpardonowy styl bycia Van Bastena przynoszą drużynie narodowej sporo szkód.
Wbrew sobie

– Na pewno będę się musiał mocno zastanowić – mówił tuż po zawieszeniu butów na kołku zapytany o ewentualną szkoleniową przyszłość – Nie mam najlepszego zdania o trenerach. Spotkałem ich kilkudziesięciu. Średnio rzecz biorąc, tylko jeden z dziesięciu szkoleniowców jest wstanie zmienić oblicze drużyny na lepsze. Kolejnych sześciu z tej dziesiątki nie ma żadnego wpływu na to, jak drużyna będzie grać, ale jej nie przeszkadza. Za to trzech pozostałych osłabia zespół, ponieważ nie umie nic robić, poza gadaniem o sprawach, na których się nie zna – oznajmił.
Ostatecznie dał się jednak namówić Van Shipowi na pracę w Amsterdamie, a już kilkanaście miesięcy później niedoświadczony szkoleniowiec otrzymał pod własną jurysdykcję drużynę narodową. Od samego początku czekał go ogrom pracy, z zespołem pożegnał się bowiem gros doświadczonych piłkarzy, którzy dotychczas stanowili o sile Oranje – Mark Overmars, Jaap Stam, Frank de Boer, Paul Bosvelt i Patrick Kluivert. Van Basten dość niespodziewanie poszedł jednak za ciosem i sam zdecydował o radykalnym odmłodzeniu zespołu, rezygnując z usług Zendena, Davidsa i Seedorfa.
Posunięcia te przyniosły znakomity efekt i grający z rozmachem Holendrzy w cuglach wywalczyli awans do Weltmeisterschaft. O rewolucji, jakiej w zespole narodowym dokonał Van Basten, najlepiej świadczy to, iż w kadrze na niemiecki mundial znalazło się tylko ośmiu graczy z zespołu, który dwa lata wcześniej do Portugalii zabrał Advocaat. Niestety, sam turniej dla Oranje nie okazał się być jednak zbyt udany. Drużyna zatraciła ofensywny styl i z wielkim trudem przedarła się do strefy pucharowej, gdzie dość pechowo, po istnej piłkarskiej wojnie, uległa podopiecznym Luiza Felipe Scolariego.
Kronika konfliktów
Po porażce Van Basten szybko rozpoczął polowanie na czarownice, winnych nie szukał jednak wśród swoich zawodników. Najpierw oberwało się prowadzącemu mecz z Portugalią Walentinowi Iwanovowi, a następnie holenderskiej minister ds. integracji Ricie Verdonk, która nie zgodziła się na przyspieszoną naturalizację Salomona Kalou. Opera mydlana z byłym graczem rotterdamskiego Feyenoordu ciągnęła się przez dobrych kilkanaście miesięcy, a zawodnik w pewnym momencie zdecydował się nawet na napisanie listu otwartego w którym deklarował, iż przyjęcie holenderskiego obywatelstwa nie uczyni go ani lepszym człowiekiem, ani lepszym piłkarzem i chce on po prostu wywalczyć z Oranje mistrzostwo świata. Ten argument także nie zdołał jednak przekonać pani minister.











