Kotwica Kołobrzeg nie dała rady pokonać Motoru Lublin. Obie ekipy dopisują sobie po punkcie do ligowej tabeli. Dalej wiemy, że nic nie wiemy. „Kotwa” traci trzy punkty do lidera Polonii Warszawa, lecz „Czarne Koszule” mają do rozegrania o jedno spotkanie więcej. Motor Lublin bije się o strefę barażową i ten jeden punkt nie daje mu zbyt wiele.
To miał być hit 32. kolejki w 2. lidze. Jednak jak się okazało, z dużej chmury mały deszcz. Z przebiegu meczu to gościom bardziej zależało na tym, żeby wywieźć z Kołobrzegu trzy punkty. Niestety mimo przewagi nie udało im się tego dokonać. Kotwica nie rozegrała dobrego spotkania i miała wiele szczęścia, że ten mecz zakończył się wynikiem 0:0.
Spotkanie bez fajerwerków
To nie był mecz piękny dla oka. Zwłaszcza pierwsza połowa nie porwała. Najbardziej mogły podobać się oprawy meczowe, które przygotowali kibice na stadionie w Kołobrzegu. Pierwsza część spotkania to badanie przeciwnika, a dobrych okazji bramkowych było jak na lekarstwo. Było dużo pressingów, agresji i gra lekko szarpana. Druga połowa była pod dyktando gości, lecz finalnie nic to nie dało, ponieważ mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
W całym spotkaniu Motor Lublin był zespołem lepszym i dla niego wynik jest lekko gorzki. Jednak to nie sytuacje decydują o zwycięstwie, tylko liczba zdobytych bramek. Okazje goście mieli, tylko zabrakło skuteczności, by zamienić je na bramki. Dodatkowo drużyna z Lublina miała zbyt dużo błędów przy kluczowych podaniach. To się nie zemściło, ale dwa punkty odjechały i to jest dla Motoru bolesny fakt. Na pochwałę zasługują również lubelscy kibice, którzy stawili się w Kołobrzegu w pełnym składzie.
***
Niesamowitym faktem jest to, że pod wodzą Macieja Bartoszka Kotwica Kołobrzeg przegrała tylko jedno spotkanie i tylko w tym właśnie meczu straciła bramki. Było to starcie z liderem tabeli Polonią Warszawa rozgrywane przed własną publicznością. Czy to wynik szczęścia, czy faktycznie Kotwica Kołobrzeg tak świetnie radzi sobie w obronie? W meczu z Lublinem miała dużo szczęścia, ponieważ goście mogli strzelić gol lub dwa, bo wypracowali sobie dogodne okazje.











