Real Madryt nawiązał do wysokich wygranych klubów z Manchesteru i wygrał na La Romareda aż 6:0. Kto oglądał spotkanie, wie, że taki rezultat to najniższy wymiar kary dla drużyny Javiera Aguirre. Bardzo dobry mecz w bramce gospodarzy rozegrał Roberto Jimenez.
Tempo spotkania na La Romareda rozkręciło się na dobre jeszcze przed upływem pierwszych piętnastu minut. Mimo że od rozpoczęcia całkowicie dominował Real, pierwszy strzał na bramkę oddali gospodarze. W 8. minucie schodzący ze skrzydła do środka Ikechukwu Uche próbował zaskoczyć Casillasa, ale jego strzał został przyblokowany. Minutę później stuprocentową sytuację miał Real. Po prostopadłym zagraniu Ricardo Carvalho sam na sam z bramkarzem Saragossy znalazł się Mesut Oezil. Niemiec uderzał mniej więcej z szesnastu metrów lewą nogą, ale trafił w bramkarza drużyny przeciwnej.

Między 13. a 15. minutą spotkania dał o sobie znać Karim Benzema. Francuz najpierw przegrał wyścig o piłkę z Roberto Jimenezem po prostopadłym podaniu Fabio Coentrao, a chwilę później po dobrym zagraniu Cristiano Ronaldo sprawił olbrzymie problemy bramkarzowi Saragossy, strzelając lewą nogą w krótki róg jego bramki. Były piłkarz Lyonu zdołał w tej sytuacji wywalczyć tylko rzut rożny.
Real próbował ataków na różne sposoby. Raz po raz do skrzydła schodzili Ronaldo i Benzema, co jakiś czas strzałów z dystansu próbował Angel Di Maria. Argentyńczyk nie brał udziału w zbyt wielu atakach Realu, jego gra w początkowej fazie meczu mogła wydawać się zaskakująco słaba. Były piłkarz Benfiki błysnął w 20. minucie, kiedy jego przytomne zagranie ponad głowami obrońców Saragossy mogło otworzyć drogę do bramki Marcelo. Brazylijczyk został jednak umiejętnie przyblokowany i publiczność na La Romareda mogła odetchnąć z ulgą.
Pierwsza bramka w Saragossie padła w 24. minucie. Wynik otworzył król strzelców Primera Division z poprzedniego sezonu, Cristiano Ronaldo, który wykorzystał dokładne zagranie jednego z najlepiej asystujących piłkarzy w lidze hiszpańskiej, Mesuta Oezila. Przebieg gry wskazywał, że najbardziej możliwy ze scenariuszy, to zdobycie kolejnych bramek przez podopiecznych Jose Mourinho.
Chwilę po zdobyciu gola Realowi Madryt należał się rzut karny. Piłkę uderzoną z rzutu wolnego przez Cristiano ręką na rzut rożny wybił kapitan gospodarzy, Leo Ponzio. Sędzia nie dopatrzył się przewinienia piłkarza Saragossy, ale czas pokazał, że kara została tylko odłożona w czasie. W 29. minucie padła bowiem druga bramka dla „Królewskich”. Po centrze Sergio Ramosa piłka trafiła na środek pola karnego, wprost pod nogi Marcelo. Brazylijczyk opanował futbolówkę i precyzyjnym strzałem umieścił ją w siatce Roberto.










