Korona Kielce zwyciężyła 2:0 Górnika Zabrze w meczu kończącym 9. kolejkę T-Mobile Ekstraklasy. Obie bramki dla drużyny Leszka Ojrzyńskiego padały w pierwszej połowie, a strzelali je kolejno Michał Zieliński i Jacek Kiełb.
Już w 5. minucie meczu napastnik Korony, Michał Zieliński, mógł otworzyć wynik spotkania. Zieliński nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Górnika, Borisem Peskoviciem. Na trybunach słychać było tylko jęk zawodu, ale już na początku spotkania Korona przejęła inicjatywę. Po kilku minutach dobrym strzałem popisał się Piotr Malarczyk, jednak jego uderzenie sparowane zostało przez bramkarza gości.

W 20. minucie kibice w Kielcach otrzymali to, co chcieli. Po zamieszaniu pod bramką przeciwnika najwięcej zimnej krwi zachował Michał Zieliński i umieścił piłkę w bramce. „Scyzory” poszły za ciosem i już siedem minut później jeden z nich – Jacek Kiełb – podwyższył wynik spotkania na 2:0. To były dwa szybkie ciosy zadane Górnikowi. Po pół godziny gry Korona prowadziła dwiema bramkami i zaczęła kontrolować grę.
Pięć minut przed końcem Górnik próbował stworzyć akcje, ale żadna nie zagroziła bramce Korony. Ciekawie było jeszcze chwilę przed końcem pierwszej połowy spotkania, ale bramkarz Korony, Zbigniew Małkowski, kontrolował sytuację na boisku i nie pozwolił rywalom na skuteczny atak. Pierwsza połowa zakończyła się pewnym prowadzeniem Korony Kielce.
Druga część spotkania rozpoczęła się ostrą grą. Żółte kartki dostali Adam Banaś oraz Vlastimir Jovanović. Gra po przerwie nie przypominała gry z pierwszej połowy. Piłkarze grali nieczysto i brakowało dogodnych sytuacji z obu stron. Górnik, mimo że nie miał nic do stracenia, nie atakował, zamknął się, jak gdyby nie zależało mu na zmianie rezultatu.

Druga połowa mogła zawieść kibiców na stadionie w Kielcach, ale trzeba przyznać, że nie zawiódł ich na pewno wynik, ponieważ gospodarze wciąż prowadzili dwiema bramkami i to się nie zmieniało. Dla neutralnego widza mecz po przerwie był mało interesujący. Nie było praktycznie żadnych okazji bramkowych, a gra zamknęła się w środku pola. W ostatnich minutach szczęścia próbowali jeszcze „Trójkolorowi”. Najpierw atak Górnika zatrzymał Hernani, a po chwili jeden z zabrzan oddał niecelny strzał na bramkę Małkowskiego. W 89. minucie murawę opuścił Jacek Kiełb. Były pomocnik Lecha Poznań pożegnany został przez kibiców gromkimi brawami, rozegrał bowiem w barwach Korony kolejny dobry mecz, przypieczętowując to bramką.











