Korona Kielce pokonała u siebie PGE GKS Bełchatów po bramce Jovanovicia. Goście kończyli mecz w dziesiątkę po czerwonej kartce, którą zobaczył Rachwał.
Okazje, które wypracowali sobie piłkarze z Kielc lub Bełchatowa w pierwszej połowie, najczęściej kończyły się strzałami niecelnymi, a jeśli były one celne, to nie na tyle mocne, aby zaskoczyć bramkarza. Najgroźniejsza sytuacja w pierwszej połowie została odnotowana w 44. minucie, kiedy napastnik PGE GKS-u Bełchatów Traore po prostopadłym podaniu Gonzaleza wygrał pojedynek biegowy z obrońcami Korony i wyszedł na pozycję sam na sam z bramkarzem, ale trafił prosto w niego.
W 48. minucie padła bramka dla Korony. Korzym pięknie ograł Michalskiego, potem zwodem minął Rachwała i wyłożył piłkę do Jovanovicia, a ten mocnym strzałem z linii pola karnego przerwał passę Zubasa 497 minut bez straty gola.
Od 58. minuty bełchatowianie grali w dziesiątkę. Czerwoną kartkę ujrzał Patryk Rachwał, który będąc w murze, uderzył Stąporskiego łokciem w klatkę piersiową. Dziewięć minut później, po zagraniu Pawła Golańskiego z rzutu rożnego, Pavol Stano po strzale głową trafił w poprzeczkę.
W 74. minucie meczu Maciej Korzym miał świetną sytuację na podwyższenie wyniku, ale jego strzał z 15 metrów, który zmierzał w środek bramki, Zubas pewnie obronił. W 87. minucie Michalski mógł doprowadzić do wyrównania, jednak nie trafił z trzech metrów do bramki. Piłkę w pole karne zagrywał Mak.
Robert Małek do regulaminowego czasu doliczył cztery minuty, jednak żadna drużyna nie zdołała strzelić bramki i Korona wygrała u siebie z PGE GKS-em Bełchatów 1:0.










