Na otwarcie 9. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce mierzyła się z ekipą Daniela Myśliwca. Do tego spotkania gospodarze podchodzili jako zespół zajmujący ostatnie miejsce w lidze. Meczem z „Czerwono-biało-czerwonymi” kielczanie chcieli odbić się od dna tabeli. Po dość intensywnym starciu udało im się wywalczyć remis, co jest dobrą informacją dla kibiców „Scyzorów”. W obecnej sytuacji każdy punkt jest dla klubu z województwa świętokrzyskiego bardzo ważny.
Korona Kielce remisując z Widzewem Łódź, zdobyła szóste „oczko” w tym sezonie. Po przerwie reprezentacyjnej drużyna Kamila Kuzery przegrała 1:3 z Pogonią Szczecin i w meczu z łodzianami chciała się odkuć. Do samego końca gospodarze walczyli o zwycięstwo i patrząc na przebieg całego starcia, zaprezentowali się z dobrej strony.
Bardzo aktywny atak
Od początku zespół Korony starał się grać ofensywnie, co niedługo po rozpoczęciu gry przyniosło pozytywny skutek. Już w 2. minucie po dośrodkowaniu Dominicka Zatora piłkę do bramki skierował Mateusz Czyżycki. Po zdobytym golu ekipa Kamila Kuzery dalej naciskała na bramkę rywala, chcąc podwyższyć wynik starcia. Na duży plus zasługuje Jacek Podgórski. 27-latek napędzał akcje drużyny, cofał się niżej, aby odebrać piłkę, którą następnie rozgrywał na boki. Był bardzo zaangażowany w grę ofensywną i przez cały czas spędzony na placu gry nie spuszczał z tonu.
Równie waleczny na murawie był napastnik Shikavka. Białorusin ciągle naciskał na obrońców Widzewa i nie dawał im swobodnie rozgrywać piłki. Miał jedną dogodną sytuację do zdobycia bramki, jednak po jego strzale dobrą interwencją popisał się Henrich Ravas.
W pierwszej połowie bardzo dobrze w środku pola radził sobie Nono. Rozgrywał piłkę po ziemi, jak i górą, napędzał zespół do ataku i co chwilę doskakiwał do rywali. Hiszpan miał swoją wizję gry i dużo widział na boisku. Jednak po powrocie z szatni nie był już tak widoczny, co wpłynęło na intensywność akcji Korony Kielce. Swoje trzy grosze w ofensywie dorzucił także Martin Remacle. Belg dwukrotnie popisał się rajdem, który mógł skończyć się bramką. Za pierwszym razem po jego podaniu gola nie zdobył Shikavka, a w drugiej sytuacji pomocnik strzelił minimalnie obok słupka.
Trzeba również pochwalić strzelca jedynej bramki dla koroniarzy w tym meczu, jakim był Mateusz Czyżycki. Kierując piłkę do siatki Ravasa, 25-latek zdobył swojego debiutanckiego gola dla „Scyzorów”. W 30. minucie miał on okazję na podwyższenie wyniku, jednak przeszkodził mu w tym Mateusz Żyro. Ogólnie trzeba pozytywnie ocenić za ten występ, choć zdarzało mu się znikać w trakcie spotkania. Mimo wszystko to dzięki jego bramce Koronie udało się zremisować.











