Korespondencja z Anglii: Już tęsknią za Szczęsnym?


16 lipca 2010 Korespondencja z Anglii: Już tęsknią za Szczęsnym?

Fulham rozgromiło Brentford 5:0 w pierwszym dla obu drużyn sparingowym spotkaniu przed nowym sezonem. Nieporadne interwencje nowego golkipera gospodarzy z sentymentem przypomniały kibicom „The Bees” o Wojciechu Szczęsnym.


Udostępnij na Udostępnij na

Korespondencja z Anglii

27-letni Richard Lee spędził niemalże całą karierę w Watfordzie. Przed nadchodzącym sezonem podpisał jednak dwuletni kontrakt z ekipą Brentford. Dla drużyny z League One ten darmowy transfer miał zapewnić stabilizację w bramce w osobie młodego, a zarazem doświadczonego bramkarza z wyższej klasy rozgrywkowej.

Duff przenosi piłkę nad Lee
Duff przenosi piłkę nad Lee (fot. fulhamfc.com)

W pierwszym występie w barwach Brentford Lee zdążył dwa razy wyjąć piłkę z siatki, zanim po raz pierwszy obronił celny strzał. Pierwszy gol padł po płaskim i zdawałoby się niegroźnym strzale Chrisa Bairda zza pola karnego. Chwilę później golkiper Brentford sam pomógł Fulham strzelić kolejnego gola. Lee wybił piłkę wprost pod nogi Bjorna Helge’a Riise’a, który pociągnął piłkę lewą stroną, by ostatecznie wyłożyć ją Davidovi Elmie. Szwedzki napastnik bez problemu pokonał Lee, mimo że strzelał niemalże z linii pola karnego.

Nie minęło kolejne kilka minut, a do siatki trafił Damien Duff, świetnie wykończając szybką wymianę piłki między Elmem a Eddiem Johnsonem.

W drugiej połowie Fulham jeszcze dwa razy trafiało do siatki Richarda Lee. Najpierw Amerykanin Johnson wyszedł sam na sam z Lee, bez problemu go położył i skierował futbolówkę do pustej bramki. Kilkanaście minut później, przy bezradności defensywy Brentford, z bliskiej odległości piłkę w siatce umieścił Walijczyk, Simon Davies.

Bezradność Richarda Lee była kuriozalna do tego stopnia, że jakakolwiek jego dobra interwencja, łącznie z krótkim podaniem do własnych obrońców, była nagradzana gromkimi oklaskami fanów gospodarzy.

Po latach spędzonych na wypożyczaniu piłkarzy z lepszych klubów, podpisywaniu kontraktów z nieznanymi juniorami bądź szukaniu na ostatnią chwilę bramkarskich weteranów Lee zdawał się perfekcyjnym kandydatem na schedę po Wojtku Szczęsnym.

W minionym sezonie Polak podbił serca kibiców na Griffin Park. Mimo że w League One spędził tylko pół roku, zdążył wystąpić w prawie 30 spotkaniach, wielokrotnie ratując punkty dla podopiecznych Andy’ego Scotta. Ale wraz z końcem rozgrywek 2009/2010, skończyło się też wypożyczenie Szczęsnego z Arsenalu.

Lee, wychowanek akademii Watfordu, spędził w macierzystym klubie prawie 18 lat zanim zdecydował się podpisać kontrakt z Brentford. W swojej dziewięcioletniej profesjonalnej karierze miał już okazję występować w półfinale Pucharu Anglii 2006/2007 przeciwko Manchesterowi United, a także trafić na roczne wypożyczenie do Blackburn Rovers.

Pomimo rozczarowującego debiutu Lee może być spokojny o miejsce w składzie, jego zmiennikiem jest bowiem prawie 39-letni Simon Royce, który jest zarazem trenerem bramkarzy. Royce, pomimo długiej kariery, nigdy nie był pierwszym bramkarzem z prawdziwego zdarzenia i już w Gillingham – swoim poprzednim klubie – przyznał, że poważnie myśli o zawieszeniu butów na kołku.

Po środowym sparingu z Fulham wielu kibiców Brentford przyznało, że już tęsknią za Szczęsnym, mimo że nikt nie był w stanie poprawnie wymówić jego nazwiska. Przedstawiciele sztabu szkoleniowego mówili natomiast, że cały czas mają głębokie zaufanie do Lee, aczkolwiek można było odczytać z ich głosu, że z sentymentem wspominają występy Szczęsnego w bramce „The Bees”.

Komentarze
~Kuba (gość) - 16 lat temu

Czyżby znowu go wypożyczą .? :)

Najnowsze