Już w sobotę, w ramach 16. kolejki Primera Division, na Santiago Bernabeu o 22:00 rozpocznie się najbardziej wyczekiwane starcie tej rundy, w którym zmierzą się Real Madryt i FC Barcelona. Balon przed tym spotkaniem wydaje się napompowany już niemal do granic możliwości, zatem podpompujmy go jeszcze trochę.
Prezentowaliśmy już historię najnowszych starć Realu i Barcelony, czyli okresu, odkąd „Los Merengues” prowadzi Jose Mourinho, teraz czas na zapowiedź jutrzejszego spotkania. Nie ulega wątpliwości fakt, że to spotkanie będzie wyjątkowe – odkąd stery w klubie z Madrytu przejął „The Special One”, Real jeszcze nigdy nie był tak silny jak teraz, o czym świadczy passa 15 kolejnych wygranych spotkań w Primera Division i Lidze Mistrzów. Ostatni raz „Królewscy” stracili punkty we wrześniu, w spotkaniu przeciwko Racingowi Santander. Minione tygodnie to był prawdziwy pokaz siły madrytczyków, którzy albo nie dawali litości rywalowi (wygrane 7:1 z Osasuną czy 6:2 z Dinamem Zagrzeb lub Rayo Vallecano), albo najmniejszym nakładem sił aplikowali rywalowi kilka goli, jak chociażby w minioną środę, kiedy rezerwowym składem ograli Ajax Amsterdam. Pomińmy kontrowersje wokół spotkań tej grupy – dzięki zwycięstwu nad Holendrami dołączyli tym samym do elitarnego grona czterech zespołów, którym udało się wygrać w grupie wszystkie sześć spotkań (AC Milan 1992/1993, PSG 1994/1995, Spartak Moskwa 1995/1996 i FC Barcelona 2002/2003), kończąc rozgrywki z najlepszym bilansem bramkowym spośród wszystkich uczestników 1/8 finału. Nie dziwi zatem fakt, że nastroje na Santiago Bernabeu są doskonałe.
Ronaldo vs Messi, czyli starcie liderów klasyfikacji Pichichi (fot. Skysports.com)
Myliłby się jednak ten, który uznałby, że na Katalończykach robi to jakiekolwiek wrażenie. W samej Lidze Mistrzów FC Barcelona miała dwóch słabeuszy i awans wywalczyłaby, posyłając do gry nawet skład C, co pokazał ostatni mecz z BATE Borysów, ale wygrać z Milanem udało się tylko raz, stąd obok kompletu zwycięstw jeden remis. Ostatnie trzy spotkania podopieczni Guardioli zagrali u siebie, aplikując rywalom aż 13 goli, nie tracąc przy tym żadnego, jednak dużo bardziej poważnym problemem jest ligowa forma „Dumy Katalonii”, która zamiast nadrabiać punkty, w ciągu ostatnich tygodni tylko powiększyła dystans za sprawą sensacyjnej porażki z Getafe. Gwoździem do trumny w tym sezonie mogą być mecze wyjazdowe – mimo iż w Primera Division Barcelona na swoim boisku zremisowała tylko raz i może się pochwalić bilansem bramkowym 39:0 (po ośmiu spotkaniach!), to bilans spotkań wyjazdowych prezentuje się, jak na mistrza Hiszpanii, wręcz tragicznie. Dwa zwycięstwa, trzy remisy i jedna porażka, bilans bramkowy 8:7 sprawiają, że mimo wszystko przed kolejnym wyjazdowym starciem, tym razem na Santiago Bernabeu, cules mogą mieć uzasadnione obawy.
Wyjściowe składy obydwu drużyn wciąż są tematem gorących dyskusji na wszelkiego rodzaju forach. W przypadku Realu dylemat jest jeden: czy Mourinho znowu postawi na defensywne trivote, z Lassem, Khedirą i Xabim Alonso, zamiast desygnować w miejsce pierwszego z tych graczy ofensywnego Oezila? Kibice z Madrytu nie mają wątpliwości i dużo chętniej zobaczyliby na boisku Niemca niż Francuza. Mourinho przed tym spotkaniem nie może narzekać – z wyjątkiem kontuzjowanego Carvalho ma do swojej dyspozycji wszystkich graczy. Nie wiadomo, kto wybiegnie w podstawowym składzie: Higuain czy Benzema (hiszpańskie media skłaniają się ku Francuzowi), oraz kto zagra na lewej stronie defensywy, czy będzie to powracający do składu Alvaro Arbeloa, czy też godnie zastępujący go Fabio Coentrao. Ten pierwszy rozegrał 67 minut w środowym meczu przeciwko Ajaksowi, zatem wielce prawdopodobne, że Mourinho nie będzie ryzykował ewentualnej kontuzji lub wymuszonej zmiany i do boju pośle swojego rodaka. Na skrzydłach oczywiście Ronaldo i Di Maria, w bramce Casillas.
W przypadku Katalończyków dylematów jest równie dużo, jednak kwestia liczby obrońców przesłania wszelkie inne dyskusje. Czy Guardiola nie będzie kombinował i postawi na schemat z trójką obrońców, który forsuje od kilku kolejek, czy też może jednak doceni ofensywny potencjał „Los Blancos” i na to spotkanie wystawi czterech defensorów (Alves, Mascherano, Pique, Abidal)? Tego wciąż nie wiadomo, ale to właśnie ustawienie tej formacji może okazać się kluczowe. W środku pola, bez wątpienia, Busquets, Xavi i Iniesta, natomiast z przodu już nic nie jest takie oczywiste poza obecnością Messiego. Od pierwszej minuty zagra prawdopodobnie Cesc Fabregas, ale pozycja trzeciego atakującego to wciąż tylko domysły. Fantastyczną formę w ostatnich tygodniach osiągnął Alexis Sanchez, który ostatnimi golami starał się przekonać do siebie Guardiolę, ale niewykluczone, że ten postawi na doświadczonego, chociaż będącego w bardzo słabej dyspozycji Villę. W dalszej kolejności jest odkrycie tego sezonu w zespole Barcelony, czyli Isaac Cuenca, który zepchnął już w klubowej hierarchii Pedro na ostatnie miejsce wśród napastników. Katalońskie „El Mundo Deportivo” obstawia formację 4-3-3, z „El Guaje” jako trzecim napastnikiem. Nie zgadzają się z tym czytelnicy, którzy docenili formę Chilijczyka i ich zdaniem to właśnie Alexis powinien dostać szansę na występ od pierwszego gwizdka.
Zgodnie z oczekiwaniami swój show rozpoczął już Jose Mourinho, którego nie zobaczymy na dzisiejszej przedmeczowej konferencji, a zamiast niego pojawi się Aitor Karanka, co zaczyna już być poniekąd tradycją przed Gran Derbi, a rozpoczęło się przed marcowym maratonem spotkań pomiędzy Realem i Barceloną. Obecność asystenta „The Special One” przestaje powoli dziwić dziennikarzy – zastępował on Mourinho nie tylko podczas konferencji z okazji spotkań z Katalończykami, ale także m.in. z Valencią czy Villarrealem, jak również w Lidze Mistrzów, kiedy Portugalczyk odbywał karę oglądania trzech meczów z wysokości trybun. W lidze hiszpańskiej, w przeciwieństwie do europejskich rozgrywek, trenerzy nie mają obowiązku stawiania się na konferencjach prasowych. Jednak, jak złośliwie podkreślają katalońskie media, Mourinho jest pierwszym szkoleniowcem Realu, który zrezygnował ze stawienia się na konferencji przed Gran Derbi.
Josep Guardiola vs Jose Mourinho, czyli starcie decydujące o wygranej w plebiscycie na trenera roku według FIFA? (fot. ole.com.ar)
Madrycka „Marca” z uporem maniaka w ciągu ostatnich dni publikuje artykuły, w których pojawiają się przypomnienia, że Guardiola jeszcze nigdy nie przegrał w lidze z „Los Merengues”, zupełnie jakby chciała subtelnie podpowiedzieć: „jak nie teraz, to kiedy?”. Guardiola jest faktycznie wyjątkowym trenerem, gdyż od czasów Mourinho na ligową potyczkę na Santiago Bernabeu przyjeżdżał dotychczas trzykrotnie – dwa razy wyjeżdżał, mówiąc „veni, vidi, vici”, a raz z cennym remisem, zapewniającym mu niemal pewne mistrzostwo. Pragnąc zapewne „zmotywować” piłkarzy, dziennik przypomina im także, że gdyby nie wygrany finał Pucharu Króla, cały ubiegły sezon można by określić słowem: „dramat”. Podobnie wygląda także przedstawienie Guardioli w kontekście El Clasico – odkąd zasiada na ławce trenerskiej „Dumy Katalonii”, jego bilans z Realem to siedem zwycięstw, trzy remisy i tylko jedna porażka (w finale Puchar Króla) oraz bilans bramkowy 25:9, co pozwoliło mu zasłużyć na zaszczytny przydomek „la pesadilla blanca” (biały koszmar).
Z kolei Andres Iniesta w wywiadzie przygotowanym przez Fifa.com podkreśla, że obecna Barcelona to najlepsza „Barca”, w jakiej grał, a kolejne zwycięstwo w El Clasico będzie tylko dobrym startem przed rozpoczynającymi się za tydzień klubowymi mistrzostwami świata, i że wygranie tego turnieju to dla jego drużyny priorytet, zupełnie nie przejmując się presją ciążącą nad jego drużyną i potrzebą gonienia „Los Merengues” w ligowej tabeli. A jak na całe spotkanie patrzą bukmacherzy? Faworytem wszystkich, jednak tylko nieznacznym, jest Real Madryt, na którego zwycięstwo kurs oscyluje pomiędzy 2,30-2,45. Szanse Barcelony wycenia się na 2,75-2,95, natomiast w przypadku remisu za każdą postawioną złotówkę otrzymamy 3,30-3,60, w zależności od bukmachera.
Warte podkreślenia jest typowe dla Hiszpanów chwalenie się tym spotkaniem, gdyż forma Realu i perspektywa naprawdę wyrównanego spotkania pozwala myśleć o kolejnym rekordzie liczby osób oglądających to spotkanie. „France Football” poświęca w swoim dzisiejszym wydaniu temu spotkaniu aż sześć stron, skupiając się także na formie swoich rodaków (Benzema, Abidal) i ich szansach na występ, podkreślając także, że od czasu zeszłorocznej manity Gran Derbi przeniosło się na wyższy poziom piłkarskich emocji. Co ciekawe i odkrywcze, francuscy dziennikarze zauważają też, że we Francji jest dużo niezadeklarowanych klubowo fanów piłki nożnej, którzy podążają za obecną modą na kibicowanie „Blaugranie” ze względu na to, że… wygrywa dużo i wysoko. Interesujące. Podobnie rzecz ma się w Portugalii – tematem numer jeden nie jest emocjonujący wyścig Porto i Benfiki, ale Mourinho, Cristiano Ronaldo i Fabio Coentrao, czyli portugalski wkład w El Clasico. Norwegowie chwalą się, że będzie to pierwszy mecz w historii pokazywany w technologii 3D, Chińczycy będą musieli wstać o 5:00, aby obejrzeć to spotkanie oraz z powodu wczesnej pory nie będą mogli obejrzeć tego meczu w pubach. Szaleństwo dotarło także do Stanów Zjednoczonych i Meksyku, gdzie spora część mieszkańców obydwu krajów (w przypadku USA niekoniecznie przebywająca tam legalnie) będzie kibicowała Realowi ze względu na jej idola, Meksykanina Hugo Sancheza, legendę klubu z Santiago Bernabeu.
Wbrew temu, co mówi Johan Cruyff, wygrana Realu może mieć ogromne znaczenie w kontekście rozstrzygnięcia kwestii mistrzostwa, gdyż przewaga sześciu punktów plus jeden mecz rozegrany mniej to, jak na hiszpańskie realia, przewaga ogromna i rację mogą mieć ci, którzy zaczną głosić, że sezon się już rozstrzygnął. Remis nie usatysfakcjonuje nikogo – kibice gospodarzy będą rozczarowani, że nie udało się pokonać prawdopodobnie najsłabszej (jeśli w ogóle w przypadku Katalończyków można użyć takiego określenia) Barcelony od kilku Gran Derbi, natomiast cules będą zawiedzeni, że nie udało się dogonić w ligowej tabeli rywala i utrzymał się status quo. Jeśli natomiast to FC Barcelona zatriumfuje, to wielce prawdopodobne, że Guardiola otrzyma tytuł trenera roku FIFA, liga hiszpańska znowu stanie się wyrównana (jeśli można tak powiedzieć o Primera Division), a kibice do samego nerwowego końca sezonu będą trzymać kciuki za swoje drużyny.
Już w sobotę, w ramach 16. kolejki Primera Division, na Santiago Bernabeu o 22:00 rozpocznie się najbardziej wyczekiwane starcie tej rundy, w którym zmierzą się Real Madryt i FC Barcelona. Balon przed tym spotkaniem wydaje się napompowany już niemal do granic możliwości, zatem podpompujmy go jeszcze trochę.
Prezentowaliśmy już historię najnowszych starć Realu i Barcelony, czyli okresu, odkąd „Los Merengues” prowadzi Jose Mourinho, teraz czas na zapowiedź jutrzejszego spotkania. Nie ulega wątpliwości fakt, że to spotkanie będzie wyjątkowe – odkąd stery w klubie z Madrytu przejął „The Special One”, Real jeszcze nigdy nie był tak silny jak teraz, o czym świadczy passa 15 kolejnych wygranych spotkań w Primera Division i Lidze Mistrzów. Ostatni raz „Królewscy” stracili punkty we wrześniu, w spotkaniu przeciwko Racingowi Santander. Minione tygodnie to był prawdziwy pokaz siły madrytczyków, którzy albo nie dawali litości rywalowi (wygrane 7:1 z Osasuną czy 6:2 z Dinamem Zagrzeb lub Rayo Vallecano), albo najmniejszym nakładem sił aplikowali rywalowi kilka goli, jak chociażby w minioną środę, kiedy rezerwowym składem ograli Ajax Amsterdam. Pomińmy kontrowersje wokół spotkań tej grupy – dzięki zwycięstwu nad Holendrami dołączyli tym samym do elitarnego grona czterech zespołów, którym udało się wygrać w grupie wszystkie sześć spotkań (AC Milan 1992/1993, PSG 1994/1995, Spartak Moskwa 1995/1996 i FC Barcelona 2002/2003), kończąc rozgrywki z najlepszym bilansem bramkowym spośród wszystkich uczestników 1/8 finału. Nie dziwi zatem fakt, że nastroje na Santiago Bernabeu są doskonałe.
Ronaldo vs Messi, czyli starcie liderów klasyfikacji Pichichi (fot. Skysports.com)
Myliłby się jednak ten, który uznałby, że na Katalończykach robi to jakiekolwiek wrażenie. W samej Lidze Mistrzów FC Barcelona miała dwóch słabeuszy i awans wywalczyłaby, posyłając do gry nawet skład C, co pokazał ostatni mecz z BATE Borysów, ale wygrać z Milanem udało się tylko raz, stąd obok kompletu zwycięstw jeden remis. Ostatnie trzy spotkania podopieczni Guardioli zagrali u siebie, aplikując rywalom aż 13 goli, nie tracąc przy tym żadnego, jednak dużo bardziej poważnym problemem jest ligowa forma „Dumy Katalonii”, która zamiast nadrabiać punkty, w ciągu ostatnich tygodni tylko powiększyła dystans za sprawą sensacyjnej porażki z Getafe. Gwoździem do trumny w tym sezonie mogą być mecze wyjazdowe – mimo iż w Primera Division Barcelona na swoim boisku zremisowała tylko raz i może się pochwalić bilansem bramkowym 39:0 (po ośmiu spotkaniach!), to bilans spotkań wyjazdowych prezentuje się, jak na mistrza Hiszpanii, wręcz tragicznie. Dwa zwycięstwa, trzy remisy i jedna porażka, bilans bramkowy 8:7 sprawiają, że mimo wszystko przed kolejnym wyjazdowym starciem, tym razem na Santiago Bernabeu, cules mogą mieć uzasadnione obawy.
Wyjściowe składy obydwu drużyn wciąż są tematem gorących dyskusji na wszelkiego rodzaju forach. W przypadku Realu dylemat jest jeden: czy Mourinho znowu postawi na defensywne trivote, z Lassem, Khedirą i Xabim Alonso, zamiast desygnować w miejsce pierwszego z tych graczy ofensywnego Oezila? Kibice z Madrytu nie mają wątpliwości i dużo chętniej zobaczyliby na boisku Niemca niż Francuza. Mourinho przed tym spotkaniem nie może narzekać – z wyjątkiem kontuzjowanego Carvalho ma do swojej dyspozycji wszystkich graczy. Nie wiadomo, kto wybiegnie w podstawowym składzie: Higuain czy Benzema (hiszpańskie media skłaniają się ku Francuzowi), oraz kto zagra na lewej stronie defensywy, czy będzie to powracający do składu Alvaro Arbeloa, czy też godnie zastępujący go Fabio Coentrao. Ten pierwszy rozegrał 67 minut w środowym meczu przeciwko Ajaksowi, zatem wielce prawdopodobne, że Mourinho nie będzie ryzykował ewentualnej kontuzji lub wymuszonej zmiany i do boju pośle swojego rodaka. Na skrzydłach oczywiście Ronaldo i Di Maria, w bramce Casillas.
W przypadku Katalończyków dylematów jest równie dużo, jednak kwestia liczby obrońców przesłania wszelkie inne dyskusje. Czy Guardiola nie będzie kombinował i postawi na schemat z trójką obrońców, który forsuje od kilku kolejek, czy też może jednak doceni ofensywny potencjał „Los Blancos” i na to spotkanie wystawi czterech defensorów (Alves, Mascherano, Pique, Abidal)? Tego wciąż nie wiadomo, ale to właśnie ustawienie tej formacji może okazać się kluczowe. W środku pola, bez wątpienia, Busquets, Xavi i Iniesta, natomiast z przodu już nic nie jest takie oczywiste poza obecnością Messiego. Od pierwszej minuty zagra prawdopodobnie Cesc Fabregas, ale pozycja trzeciego atakującego to wciąż tylko domysły. Fantastyczną formę w ostatnich tygodniach osiągnął Alexis Sanchez, który ostatnimi golami starał się przekonać do siebie Guardiolę, ale niewykluczone, że ten postawi na doświadczonego, chociaż będącego w bardzo słabej dyspozycji Villę. W dalszej kolejności jest odkrycie tego sezonu w zespole Barcelony, czyli Isaac Cuenca, który zepchnął już w klubowej hierarchii Pedro na ostatnie miejsce wśród napastników. Katalońskie „El Mundo Deportivo” obstawia formację 4-3-3, z „El Guaje” jako trzecim napastnikiem. Nie zgadzają się z tym czytelnicy, którzy docenili formę Chilijczyka i ich zdaniem to właśnie Alexis powinien dostać szansę na występ od pierwszego gwizdka.
Zgodnie z oczekiwaniami swój show rozpoczął już Jose Mourinho, którego nie zobaczymy na dzisiejszej przedmeczowej konferencji, a zamiast niego pojawi się Aitor Karanka, co zaczyna już być poniekąd tradycją przed Gran Derbi, a rozpoczęło się przed marcowym maratonem spotkań pomiędzy Realem i Barceloną. Obecność asystenta „The Special One” przestaje powoli dziwić dziennikarzy – zastępował on Mourinho nie tylko podczas konferencji z okazji spotkań z Katalończykami, ale także m.in. z Valencią czy Villarrealem, jak również w Lidze Mistrzów, kiedy Portugalczyk odbywał karę oglądania trzech meczów z wysokości trybun. W lidze hiszpańskiej, w przeciwieństwie do europejskich rozgrywek, trenerzy nie mają obowiązku stawiania się na konferencjach prasowych. Jednak, jak złośliwie podkreślają katalońskie media, Mourinho jest pierwszym szkoleniowcem Realu, który zrezygnował ze stawienia się na konferencji przed Gran Derbi.
Josep Guardiola vs Jose Mourinho, czyli starcie decydujące o wygranej w plebiscycie na trenera roku według FIFA? (fot. ole.com.ar)
Madrycka „Marca” z uporem maniaka w ciągu ostatnich dni publikuje artykuły, w których pojawiają się przypomnienia, że Guardiola jeszcze nigdy nie przegrał w lidze z „Los Merengues”, zupełnie jakby chciała subtelnie podpowiedzieć: „jak nie teraz, to kiedy?”. Guardiola jest faktycznie wyjątkowym trenerem, gdyż od czasów Mourinho na ligową potyczkę na Santiago Bernabeu przyjeżdżał dotychczas trzykrotnie – dwa razy wyjeżdżał, mówiąc „veni, vidi, vici”, a raz z cennym remisem, zapewniającym mu niemal pewne mistrzostwo. Pragnąc zapewne „zmotywować” piłkarzy, dziennik przypomina im także, że gdyby nie wygrany finał Pucharu Króla, cały ubiegły sezon można by określić słowem: „dramat”. Podobnie wygląda także przedstawienie Guardioli w kontekście El Clasico – odkąd zasiada na ławce trenerskiej „Dumy Katalonii”, jego bilans z Realem to siedem zwycięstw, trzy remisy i tylko jedna porażka (w finale Puchar Króla) oraz bilans bramkowy 25:9, co pozwoliło mu zasłużyć na zaszczytny przydomek „la pesadilla blanca” (biały koszmar).
Z kolei Andres Iniesta w wywiadzie przygotowanym przez Fifa.com podkreśla, że obecna Barcelona to najlepsza „Barca”, w jakiej grał, a kolejne zwycięstwo w El Clasico będzie tylko dobrym startem przed rozpoczynającymi się za tydzień klubowymi mistrzostwami świata, i że wygranie tego turnieju to dla jego drużyny priorytet, zupełnie nie przejmując się presją ciążącą nad jego drużyną i potrzebą gonienia „Los Merengues” w ligowej tabeli. A jak na całe spotkanie patrzą bukmacherzy? Faworytem wszystkich, jednak tylko nieznacznym, jest Real Madryt, na którego zwycięstwo kurs oscyluje pomiędzy 2,30-2,45. Szanse Barcelony wycenia się na 2,75-2,95, natomiast w przypadku remisu za każdą postawioną złotówkę otrzymamy 3,30-3,60, w zależności od bukmachera.
Warte podkreślenia jest typowe dla Hiszpanów chwalenie się tym spotkaniem, gdyż forma Realu i perspektywa naprawdę wyrównanego spotkania pozwala myśleć o kolejnym rekordzie liczby osób oglądających to spotkanie. „France Football” poświęca w swoim dzisiejszym wydaniu temu spotkaniu aż sześć stron, skupiając się także na formie swoich rodaków (Benzema, Abidal) i ich szansach na występ, podkreślając także, że od czasu zeszłorocznej manity Gran Derbi przeniosło się na wyższy poziom piłkarskich emocji. Co ciekawe i odkrywcze, francuscy dziennikarze zauważają też, że we Francji jest dużo niezadeklarowanych klubowo fanów piłki nożnej, którzy podążają za obecną modą na kibicowanie „Blaugranie” ze względu na to, że… wygrywa dużo i wysoko. Interesujące. Podobnie rzecz ma się w Portugalii – tematem numer jeden nie jest emocjonujący wyścig Porto i Benfiki, ale Mourinho, Cristiano Ronaldo i Fabio Coentrao, czyli portugalski wkład w El Clasico. Norwegowie chwalą się, że będzie to pierwszy mecz w historii pokazywany w technologii 3D, Chińczycy będą musieli wstać o 5:00, aby obejrzeć to spotkanie oraz z powodu wczesnej pory nie będą mogli obejrzeć tego meczu w pubach. Szaleństwo dotarło także do Stanów Zjednoczonych i Meksyku, gdzie spora część mieszkańców obydwu krajów (w przypadku USA niekoniecznie przebywająca tam legalnie) będzie kibicowała Realowi ze względu na jej idola, Meksykanina Hugo Sancheza, legendę klubu z Santiago Bernabeu.
Wbrew temu, co mówi Johan Cruyff, wygrana Realu może mieć ogromne znaczenie w kontekście rozstrzygnięcia kwestii mistrzostwa, gdyż przewaga sześciu punktów plus jeden mecz rozegrany mniej to, jak na hiszpańskie realia, przewaga ogromna i rację mogą mieć ci, którzy zaczną głosić, że sezon się już rozstrzygnął. Remis nie usatysfakcjonuje nikogo – kibice gospodarzy będą rozczarowani, że nie udało się pokonać prawdopodobnie najsłabszej (jeśli w ogóle w przypadku Katalończyków można użyć takiego określenia) Barcelony od kilku Gran Derbi, natomiast cules będą zawiedzeni, że nie udało się dogonić w ligowej tabeli rywala i utrzymał się status quo. Jeśli natomiast to FC Barcelona zatriumfuje, to wielce prawdopodobne, że Guardiola otrzyma tytuł trenera roku FIFA, liga hiszpańska znowu stanie się wyrównana (jeśli można tak powiedzieć o Primera Division), a kibice do samego nerwowego końca sezonu będą trzymać kciuki za swoje drużyny.
Początek spotkania w sobotę o 22:00.
Komentarze23
~
~asd
Wygra FC Barcelona,bo ma w składzie genialny tercet
środkowych,ofensywnie usposobionych
pomocników,ktorych brakuje w Realu Madryt.Obojętnie
na kogo postawi Pep Guardiola z trójki
Xavi,Fabregas,Iniesta to FCB powinna wygrać.Moim
zdaniem Guardiola powinien wypuścić FC Barcelonę w
ustawieniu 1-4-1-2-3.W bramce Valdes,w obronie od
prawej:Dani Alves,Gerard Pique,Carles Puyol,Eric
Abidal-Sergio
Busquets-Xavi,Fabregas-Iniesta,Messi,Villla
~
~tsu
to wiadomo było od 3 lat że barca znów wygra,
pytanie tylko ile mały człowieczek strzeli bramek ,
real to pionki do bicia
~
~szwajc1212
Ten mecz o niczym nie zdecyduje ale jest dla barcy
bardzo ważny w walce o tytuł .
~A
~Kalibet Abet
To jest wiadome że na 200% Real wygra i CR7 pokarze
że jest najlepszy i jego rodak Mourinho
~
~Piter99
Chyba żadne dotychczasowe Gran Derbi nie było tak
ciekawe! real chce powiększyć przewagę nad
Barceloną i właściwie nie oszukujmy się,
zapewnić sobie mistrza LLiga chociaż ja jako Cules
będę do końca wierzył w FCB! A Barca jak to
Barca, upokorzyć rywala, odrobić stratę punktową,
liczyć się w walce o mistrzostwo Hiszpanii i
optymistycznym akcentem wyjechać na Klubowe MŚ.
Tak więc ciekawy mecz.Mam nadzieję że zakończy
się wygraną Barcelony! :D
A to „moja „11” Barcy na jutrzejszy mecz:
1.V.Valdes-2.Dani Alves, 5.Puyol(c), 3.Pique,
22.Abidal-6.Xavi, 16.Sergio, 8.Iniesta-4.Fabs,
10.Messi, 9.Alexis
VeB!!!!!!!!!!!!!!!!
~
~szwajc1212
Jak dla mnie zagra Keita za Sergio ( gra w powietrzu
) i Mascherano na stoperze ;)
~
~Raath'
Tak, z pewnoscia zagra Mascherano…
A to moja ’11’ :
4-1-2-3
V.Valdes – D.Alves, G.Pique, C.Puyol, E.Abidal –
J.Mascherano – Cesc, Xavi – A.Iniesta, L.Messi, Pedro
(lub I.Cuenca)
Real wygra 1:0 CR7 strzeli gola i pokaże że jest
najlepszy!!!
~M
~leo messi
Myślę że wygra Barce lecz nie oglądałem
wszystkich meczów Realu ale zobaczymy co pokażą
Królewscy i Murinho. Obstawiam 2:1 dla Barcy 1 gol
Messi 2 Messi albo Villa. Oto mój skład:
1.Bramka-V.Valdes
2. Obrona- Pique, Puyol, Alves, Maxwell
3.Pomoc- S.Busqets, Xavi, Iniesta, Fabregas
4. Atak-L.Messi, Cuenca, Villa
5.Ławka rezerwowych- 1- Sanches, 2.Pedro, 3.Abidal,
4. Mascheramo, 5.Keita,6. Alcantara
~
~Komentator
Barca ostatnio słabiej gra, chociaż mecz z BATE w
rezerwie… no to było coś. Real Madryt strzela
więcej bramek i to może przynieść korzyści dla
nich. Ja stawiam na Real Madryt CF.
~
~porki33
3-0 dla realu:P
~
~żżżżźżżżżżźż
Na jakim programie leci to?
~
~qwewar
Każdy patrzy tylko ze strony drużyny, którą lubi.
A może spojrzeć na to obiektywnie? Patrząc na
football obu drużyn w ostatnich czasach wydaje mi
się, że real jednak gra lepiej od Barcelony. Każdy
z was musi też przyznać, że Barcelona nie gra tego
co grała rok/2lata temu. Dzisiejszy mecz powinien
być jednym z najciekawszych spotkań obu tych
drużyn, ponieważ są na bardzo wyrównanym poziomie
;)
~
~typp
A gole 1 ’ Karim Benzema – 30″ Alexis Sanchez ”
Marcelo (samobój) 54 i 66 Fabregas ;)