W meczu 8. kolejki Primera Division, Real Madryt rozgromił na Santiago Bernabeu Racing Santander 6:1 i umocnił się na fotelu lidera. Najlepszym graczem meczu był rozgrywający fantastyczne spotkanie strzelec czterech goli, Cristiano Ronaldo.
Ostatnie wygrane Realu mogły nastrajać kibiców „Królewskich” optymistycznie, ale chyba mało kto spodziewał się powtórki spotkania z Deportivo. Trener Mourinho desygnował do gry identyczną jedenastkę jak we wtorek przeciwko Milanowi i już w 10. minucie jego zespół cieszył się z prowadzenia – świetnym prostopadłym podaniem popisał się Angel Di Maria, Gonzalo Higuain uniknął pułapki ofsajdowej i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza gości, Tono. Nie minęło pięć minut, a Real podwyższył prowadzenie – z prawej strony piłkę dograł Higuain, a Cristiano Ronaldo strzałem między nogami bramkarza z czterech metrów pokonał bramkarza. Ten gol był tylko zapowiedzią wielkiej gry Portugalczyka w tym meczu. Będący w rewelacyjnej dyspozycji napastnik w 26. minucie wykończył akcję Oezila i uderzeniem przy słupku zakończył akcję. Ogromny błąd popełnili przy tej sytuacji defensorzy i bramkarz Racingu, którzy nie przecięli toru lotu piłki, zanim ta trafiła na nogę Ronaldo.

Wynik 3:0 do przerwy nie oddaje całkowicie dominacji gospodarzy. Piłkarze Racingu nie mieli szansy na skonstruowanie bramkowej sytuacji. Jedyną groźną akcją był zablokowany przez Pepe strzał Rosenberga. Skutecznością za to imponowali „Królewscy” – wykończyli wszystkie trzy stworzone sytuacje. Efektywność była jeszcze niedawno najsłabszym elementem gry Realu, a w szczególności w przypadku Cristiano Ronaldo, jednak w drugiej połowie piłkarz pokazał, że gorszy okres już za nim. Potwierdził to tuż po zmianie stron – w 47. minucie po raz kolejny ośmieszył defensywę gości, kiedy po podaniu Di Marii dostał piłkę na piątym metrze, zdążył się z nią jeszcze obrócić i mocnym strzałem w długi róg pokonał golkipera Racingu i skompletował hat-tricka.
W 55. minucie było już 5:0. W polu karnym Cisma faulował Di Marię, a rzut karny na gola zamienił Cristiano Ronaldo. Real nie miał jednak litości dla rywala, przerabiając niemal każdą groźną akcję na gola. W 63. minucie na linii pola karnego piłkę od Xabiego Alonso otrzymał Mesut Oezil i po minięciu jednego obrońcy uderzył mocno na bramkę Tono, a piłka wpadła do bramki, odbijając się od prawego słupka. Wynik 6:0 był prawdziwym pogromem zespołu z Kantabrii, a i tak mógł być jeszcze wyższy. W ostatnich dwóch kwadransach podopieczni Jose Mourinho odpuścili już rywalowi i postanowili oszczędzać siły na kolejny mecz. Ta taktyka zemściła się identycznie jak w meczu z Deportivo – w 73. minucie przepięknym strzałem z ponad 20 metrów popisał się Diop i piłka wpadła w samo okienko bramki strzeżonej przez Ikera Casillasa, który nie sięgnął piłki.












