Komentarz do Bundesligi: Powtórka z rozrywki


Kibice zespołów z Bundesligi czekali na wznowienie rozgrywek 76 dni. Patrząc na spotkania pierwszej kolejki w sezonie 2009/2010, można jasno stwierdzić, że warto być cierpliwym.


Udostępnij na Udostępnij na

Wielu obserwatorów ligi niemieckiej sądziło, że hitem tej kolejki będzie piątkowe spotkanie pomiędzy VfL Wolfsburg a VfB Stuttgart. Mistrz Niemiec zaprezentował się bardzo korzystnie (warto zwrócić uwagę na Karima Zaniego), choć do 70. minuty „Wilki” skutecznie powstrzymywał Jens Lehmann. Najstarszy zawodnik w Bundeslidze (w listopadzie skończy 40 lat) spisywał się znakomicie, jednak przy wspaniałym strzale Zvjezdana Misimovicia nie miał żadnych szans. Druga bramka dla Wolfsurga to przede wszystkim wynik gry w osłabieniu przez ostatnie 12 minut (Markus Babbel wykorzystał wszystkie zmiany, a w 78. minucie z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Christian Trasch). A granie trójką w obronie przeciwko takim napastnikom jak Edin Dzeko czy Grafite zawsze kończy się stratą bramki.

Warto dodać, że na ławce rezerwowych gospodarzy znalazł się Obafemi Martins. Reprezentant Nigerii sprowadzony na Volkswagen Arena za ponad 10 milionów euro będzie pełnił w tym sezonie bardzo ciekawą rolę w drużynie z Wolfsburga. Dzeko i Grafite to gwiazdy zespołu, które nie mają zamiaru wchodzić do gry na ostatnie 30 minut. Martins będzie czekał na kartki i kontuzję (wiem, dziwnie to brzmi) kolegów z zespołu lub po prostu na mecze Pucharu Niemiec, bo w tych spotkaniach nigeryjski napastnik na pewno może liczyć na miejsce w wyjściowej jedenastce. 

Jeżeli ktoś nie był zadowolony z poziomu meczu w Wolfsburgu, nie mógł z pewnością narzekać na emocje w spotkaniu w Bremie. Zespół Thomasa Schaafa mógł zainkasować trzy punkty, a nie zdobył ani jednego. Bohaterem spotkania został Ioannis Amanatidis. Reprezentant Grecji (powołany również na mecz z Polską) dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i przyćmił gwiazdy z Bremy z Hugo Almeidą na czele. Jedynym zawodnikiem Werderu, który zaprezentował się na dobrym poziomie, był Mesut Ozil, jednak to nie „nowy Diego”. Jeszcze nie. Chciałem ocenić również występ golkipera gospodarzy Tima Wiesego, ale to gracz, który nie mieści się w żadnych obiektywnych klasyfikacjach. Temu bramkarzowi warto poświęcić osobny artykuł, bo to jednostka na dzisiejszy czas wyjątkowa (oczywiście to słowo ma różne znaczenia). 

Kibice Bundesligi po szlagierach na Volkswagen Arena i Weserstadion mogli się czuć usatysfakcjonowani. Jednak tu niespodzianka, bo niedzielny pojedynek VfL Bochum z Borussią Monchengladbach przebił wszystkie spotkania 1. kolejki razem wzięte. Przed tym meczem zastanawiałem się, czy obie ekipy mogą stworzyć ciekawe widowisko i ku mojemu zaskoczeniu wróciły wspomnienia ze Stambułu. Do przerwy zdecydowana przewaga gości, trzy bramki, świetna gra Juana Arango oraz Roberto Colauttiego. Druga część spotkania to dwie bramki w ciągu 45 sekund Mimouna Azaouagha, świetna główka Stanislava Sestaka i na dodatek w 60. minucie Michael Kempter wyrzuca z boiska za faul bez piłki (duże kontrowersje) Brazylijczyka Dante. Szkoda tylko, że w tym spotkaniu zabrakło dogrywki i serii rzutów karnych.

Na koniec kilka słów o Polakach występujących w Bundeslidze. Jakub Błaszczykowski, Łukasz Piszczek, Artur Wichniarek oraz Jacek Krzynówek znaleźli się w wyjściowych składach swoich zespołów. Tomasz Zdebel przesiedział cały mecz na ławce rezerwowych w spotkaniu przeciwko Mainz. Ilościowo nie prezentujemy się okazale, ale tym bardziej trzymam kciuki za każdy dobry występ naszych rodaków na niemieckich boiskach.

PS Liderem tabeli po pierwszej kolejce została drużyna VfL Wolfsburg. Czyżby była to powtórka z rozrywki?

Najnowsze