W szóstej serii spotkań ligi hiszpańskiej nie zabraknie ciekawych spotkań. Najciekawiej zapowiadają się mecz Sevilli z Atletico oraz Valencii z Athletikiem. Mistrz podejmie na własnym terenie Mallorkę, a wicemistrz Deportivo.
W ten weekend włodarze ligi oszczędzili kibicom konieczności rezerwowania aż trzech wieczorów na mecze La Liga. Spotkania w poniedziałek nie będzie. Będzie za to aż siedem w niedzielę.
Valencia z twardymi Baskami
W piątkowy wieczór Valencia podejmie na Mestalla Athletic Bilbao. Obie drużyny mają za sobą niezbyt udane mecze. Gospodarze ulegli Manchesterowi w meczu w ramach Ligi Mistrzów, mimo że przez cały mecz byli stroną lepszą. Przyjezdni gładko dali się ograć Barcelonie w poprzedniej kolejce. Podopieczni Unaia Emery’ego szukają rehabilitacji w oczach kibiców, podopieczni Joaquina Caparrosa szukają zgubionej jakości. W drużynie z Lewantu ciągle kontuzjowany jest Ever Banega. Pod znakiem zapytania stoi występ Joaquina. Jak zwykle ciężar gry będą musieli wziąć na siebie skrzydłowi. Juan Mata i Pablo Hernandez to, poza atomowymi strzałami Costy, jedyna droga do zwycięstwa. Roberto Soldado nie jest piłkarzem, który jest w stanie sam wypracować sobie dogodną okazję bramkową.
W obozie rywali zabraknie przede wszystkim pauzującego za czerwoną kartkę Fernando Amorabiety. Bask od dłuższego czasu jest bardzo pewnym punktem defensywy „Los Leones”, ciężko będzie go zastąpić. Nie wiadomo, czy zagra Gaizka Toquero. Postawny napastnik byłby dobrym wyborem przeciwko raczej mało pewnej obronie klubu z Walencji. Główną siłą ofensywną Basków pozostaje cały czas reprezentant Hiszpanii, Fernando Llorente, który od jakiegoś czasu strzela masę goli.
Faworytami w tym meczu z pewnością są gospodarze, którzy mimo potknięcia w Lidze Mistrzów, prezentują się w obecnym sezonie bardzo dobrze. Kluczowa może okazać się absencja Amorabiety, niepewność jego zmiennika i brak zgrania z Mikelem San Jose.
Real Sociedad ze słabym na wyjazdach Espanyolem

Dwie godziny wcześniej na Estadio Anoeta wybiegną jedenastki miejscowego Realu Sociedad i Espanyolu. Gospodarze, po dobrym początku sezonu i świetnej grze w meczu z „Los Blancos”, gdzieś zgubili polot i kreatywność. Druga młodość Mikela Aranburu, trzecia młodość Raula Tamudo oraz pierwsza młodość Antoine’a Griezmanna (na treningach doskonali chyba tylko umiejętność niewykorzystywania doskonałych okazji bramkowych) nie wystarczą. Brakuje nawet tak typowej dla Basków waleczności. Trener Lasarte ma o czym myśleć i ma co zmieniać.
Trener rywali, Mauricio Pochettino, nie ma takich dylematów. Wygrał wszystkie mecze na Cornella-El Prat, przegrał oba wyjazdy. Szóste miejsce w tabeli jest dla Katalończyków tym samym, czym nowa, wielka zabawka dla przedszkolaka. Satysfakcjonuje ich w pełni. Wielki sezon rozgrywa jak na razie młody wychowanek Realu Madryt, Jose Callejon, który jest nadzieją klubu na lepsze jutro. Mecz z Espanyolem jest dla Realu doskonałym momentem na powrót na ścieżkę zwycięstw. Jeśli tylko poprawi skuteczność, powinien spokojnie zgarnąć komplet punktów. Jeśli nie, Katalończycy wyprowadzą jedną, dwie kontry i będzie po zawodach.










