W ostatnim sobotnim spotkaniu Primer Division, Barcelona pokonała pewnie Atletico Madryt 3:0. Niekwestionowanym bohaterem spotkania na Camp Nou został Leo Messi, który dzięki strzeleniu wszystkich bramek umocnił się w klasyfikacji Pichichi. Było to już 16. z rzędu ligowe zwycięstwo „Barcy”!
Mimo niezwykle ostrożnego ustawienia Atletico, Barcelona szybko, za sprawą świetnego, prostopadłego podania Iniesty do Messiego, wypracowała sobie dobrą sytuację strzelecką. Sędzia dopatrzył się jednak faulu Argentyńczyka na Ujfalusim (można to nazwać absurdem) i przerwał akcję. W kolejnych minutach dwukrotnie strzelał David Villa, jednak za pierwszym razem piłka o mało nie wyleciała poza stadion, natomiast w 10. minucie David de Gea tylko odprowadził lecącą obok słupka piłkę wzrokiem. Początek spotkania zwiastował, że jednym z pomniejszych celów Barcelony związanych z tym meczem jest osiągnięcie czasu posiadania piłki powyżej 2/3 (do 15. minuty udawało się, statystyka ta wyglądała: 70-30), natomiast głównym celem Atletico były wykopy piłki w stylu bramkarskim, tyle że w wykonaniu bocznych obrońców.

Po kwadransie niezbyt pokaźne tempo meczu i brak klarownych sytuacji zaczął przeszkadzać Leo Messiemu, który po rajdzie z głębi pola wziął na jeden zwód pół defensywy Atletico i strzałem na prawy słupek pokonał Davida de Geę. Od tej pory było wiadomo, że goście będą czekać na końcowy gwizdek w nadziei na jak najniższy wymiar kary, a piłkarze „Barcy” będą pastwić się nad rywalem i tylko od ich kaprysu będzie zależeć końcowy wynik. W 20. minucie, po świetnym podaniu Alvesa do Messiego mogło być już 2:0, jednak „La Pulga” posłał piłkę minimalnie obok słupka. Kilka chwil później, po rajdzie Brazylijczyka w dogodnej sytuacji znalazł się Pedro, ale jego mocny strzał z niewielkiej odległości na rzut rożny wybił nogą de Gea. Młody golkiper był jednak bezradny w 28. minucie, kiedy swoją drugą bramkę, po podaniu Villi (poprzedzone przez kilkanaście podań, z czego większość z pierwszej piłki), które rozpaczliwie próbował jeszcze przecinać Lopez, zdobył Leo Messi. 2:0 na Camp Nou, 23. gol Argentyńczyka w rozgrywkach!
W kolejnych minutach w polu karnym Atletico ponownie piłką bawili się Messi i Villa, jednak nie było im dane podwyższyć rezultatu spotkania. Z każdą kolejną minutą coraz bardziej zaczęło się ono upodabniać do zabawy w kotka i myszkę, z tym że ten pierwszy nie dawał gryzoniowi zbyt wiele swobody. Jedną z niewielu takich sytuacji była akcja Frana Meridy i Sergio Aguero, którzy mozolnie walczyli z Pique i Abidalem, jednak ostatecznie nawet nie zdołali oddać strzału. W odpowiedzi w polu karnym Atletico na niesygnalizowany strzał zdecydował się Villa, a piłka o niecałe pół metra minęła prawy słupek. W doliczonym czasie gry „Los Colchoneros” mieli jeszcze rzut wolny po faulu Daniego Alvesa (żółta kartka), jednak nie stworzyli po nim żadnego zagrożenia pod bramką Valdesa.











