Lukas Podolski jeszcze dobrze na zagrzał miejsca w Interze Mediolan, a już nie brakuje głosów nominujących jego przenosiny na Półwysep Apeniński do miana najgorszego transferu w tym sezonie. Sam zainteresowany z pewnością nie tak wyobrażał sobie przygodę z włoskim futbolem.
Kiedy z początkiem stycznia tego roku napastnik zmieniał na zasadzie wypożyczenia barwy klubowe, w serca kibiców „Nerazzurrich” wstąpiła nadzieja na lepsze jutro. Bądź co bądź w szeregi ich ukochanej drużyny wstępował piłkarz nietuzinkowy, którego nazwisko znane jest na całym piłkarskim globie. Wielkie nazwisko niesie za sobą wielkie oczekiwania, ale może też przynieść, jak w przypadku „Poldiego”, wielkie rozczarowanie. Moment przenosin do Interu Mediolan nie był najkorzystniejszym w karierze bramkostrzelnego gracza. Zawodnik nie był w stanie wywalczyć sobie stałego miejsca w podstawowej jedenastce Arsenalu Londyn. Podczas miesięcy poprzedzających jego wypożyczenie do mediolańskiej ekipy coraz częściej i głośniej wyrażał swoje niezadowolenie z okupacji ławki rezerwowych.
Decyzja podjęta przez trenera „Kanonierów” Arsene’a Wengera nie dla wszystkich kibiców ze stolicy Anglii wydawała się jasna. Wprawdzie zawodnik pojawiał się na boisku rzadko, jednak nawet wtedy potrafił udowodnić swój potencjał i zdobywać bramki. Liczba strzelonych bramek 29-latka na korzyść „The Gunners” we wszystkich 82 występach to 31. Plus 17 asyst. Biorąc pod uwagę pozycję na skrzydle oraz częstotliwość występów w przeliczeniu na minuty, dochodzimy do wniosku, ze ta statystyka wcale nie wygląda źle. To jednak, co było problemem w boiskowym wydaniu gliwiczanina, to założenia taktyczne francuskiego trenera, którym zawodnik nie był w stanie sprostać na murawie. Nie odnajdując się w powierzonej mu na stadionie roli, stał się zmiennikiem, a to żądnemu gry sportowcowi nie wystarczało. Stąd decyzja o zmianie środowiska.
https://www.youtube.com/watch?v=7DLz8YQSx2g

Witany entuzjastycznie na mediolańskim lotnisku przez lokalnych fanów Interu, nie krył zadowolenia z takiego obrotu spraw. Dziękował trenerowi Manciniemu za powierzone zaufanie oraz zapowiadał walkę o Ligę Mistrzów, zapewniając, że przyczyni się do tego swoją postawą na boisku. Radość wypisana była zarówno na twarzach tifosich, jak i na obliczu nowego nabytku „Czarno-niebieskich”. Stan euforii nie utrzymał się jednak zbyt długo. Obecny stan to jedenaście występów „Księcia Poldiego” w barwach Interu Mediolan. Podczas tych boiskowych zmagań nie udało mu się ani razu wpisać na listę strzelców. A tego, po zawodniku, który podczas reprezentowania barw FC Koeln aż 86 razy kierował piłkę do bramki przeciwnika, oczekuje się we Włoszech. Humoru kibicom z „Giuseppe Meazza” nie poprawiają trzy asysty w wydaniu Niemca. Włoskie media nie przebierają w słowach i już teraz piłkarza, mimo trwającego sezonu, zaczyna się określać jako najsłabiej wypadającego spośród tych, którzy zasilili Serie A w obecnych rozgrywkach. Sam zawodnik nie kryje frustracji takim stanem rzeczy.












