Co ma wspólnego patriotyzm z futbolem? Zdaniem delegata PZPN Andrzeja Rynkiewicza – nic, dlatego na Lechię Gdańsk lada chwila znowu zostanie przez piłkarską centralę nałożona kara finansowa.
Przypomnijmy – podczas meczu szóstej kolejki Ekstraklasy z Wisłą Kraków, kibice wywiesili transparent z napisem „17.09.1939 r. – IV rozbiór Polski”. I właśnie za to „Biało-zielonych” Komisja Ligi ukarała grzywną w wysokości 5 tys. zł. I choć władze Ekstraklasy SA odpowiadały, że nie chodziło o ów napis, a raczej o rzucanie na boisko serpentyn i odpalanie rac, to jednak w Gdańsku raczej mało kto dał temu wiarę. Władze miasta szybko rozpoczęły zbiórkę pieniędzy na spłatę kary, do akcji włączyli się również parlamentarzyści. Europoseł Jacek Kurski z PiS na ten cel wyłożył nawet tysiąc złotych. Wszyscy chcieli uzmysłowić Ekstraklasie SA i PZPN, że nie można karać klubu za patriotyzm. I słusznie, ale nie wszyscy to zrozumieli, czego efektem będą kolejne kary.

Kibiców wchodzących na mecz z Zagłębiem Lubin „witał” wielki plakat z głową prezesa PZPN Grzegorza Lato hasłem: „Lato się skończyło, czas na wykopki”. Podczas samego spotkania z „Miedziowymi” kibice w ramach protestu nie dopingowali swoich pupili, za to wywiesili szereg transparentów. Oprócz kultowego już „IV rozbioru Polski” także: „Good night left side” („Dobranoc lewej stronie”), „Bóg, honor, ojczyzna”, „Patriotyzm naszym prawem”, „Lechia banda antykomuna”, „5000 złotych za patriotyzm”.
Szykują się kolejne kary? Delegat PZPN, Andrzej Rynkiewicz, który z wysokości trybun obserwował spotkanie Lechii z Zagłębiem, zapowiada, że tak – Jaki to ma bowiem związek z futbolem? Co takie hasła wnoszą do dopingu? – pyta. – Poza tym, klub owych transparentów nie zgłosił, a takie są przepisy, choć ja je osobiście uważam za niedorzeczne. Pamiętam, jak wcześniej byłem w Gdańsku, na jednym z meczów obecni byli Paweł Adamowicz i Jacek Kurski. Gdy spiker ogłosił, że spotkanie ogląda prezydent miasta, rozległy się gromkie brawa. Po chwili, gdy poinformowano również o obecności polityka PiS-u, oklaski zamieniły się w gwizdy i buczenie. Ba, nawet obrażano Kurskiego. Jak w ogóle można do czegoś takiego dopuścić? Niedługo pojadę na potyczkę Ruchu Chorzów i dowiem się, że tamtejsi kibice chcą, by Chorzów był częścią Niemiec, bo podpuścił ich do tego jakiś polityk. Dzisiejsza młodzież bardzo łatwo ulega wpływom charyzmatycznych polityków i potem efektem są takie transparenty. To są chore sytuacje, do których nie możemy dopuszczać.











