11. kolejka polskiej Ekstraklasy zapowiada się fascynująca. W ośmiu spotkaniach będziemy świadkami kilku prawdziwych hitów i wyjątkowo trudno wskazać najbardziej atrakcyjne spotkanie. Śmiało można się pokusić o stwierdzenie, że dla kibiców najbliższa kolejka będzie wisienką na ligowym torcie.
Podtrzymać dobrą passę

Legia Warszawa, po zaskakująco słabym początku, powstała z kolan i w ostatniej kolejce pewnie pokonała Koronę Kielce. Wysoką formę podopieczni Macieja Skorży potwierdzili również w Pucharze Polski, pokonując Śląsk Wrocław. Teraz zespół z ulicy Łazienkowskiej przetestuje Górnik Zabrze. Ten pojedynek może się okazać jeszcze trudniejszy dla warszawiaków niż mecz z wiceliderem, ponieważ zabrzanie w tym sezonie radzą sobie nadspodziewanie dobrze. Ekipa Adama Nawałki jest w dobrej dyspozycji, o czym świadczą zwycięstwa z Wisłą Kraków oraz Lechem Poznań. Jednak czternastokrotni mistrzowie Polski będą musieli grać bez swojego asa atutowego, Grzegorza Bonina, który jest kontuzjowany. Z powodu kary za kartki w meczu z Legią nie wystąpi również Mariusz Przybylski, a od dłuższego czasu urazy leczą Piotr Gierczak i Michał Pazdan. Z kolei w zespole legionistów na pewno zabraknie Dicksona Choto, Takesure’a Chinyamy, Macieja Rybusa i Srdji Knezevicia, a na drobniejsze urazy narzekają Michał Kucharczyk i Tomasz Kiełbowicz. Bardzo interesująca jest też historia spotkań pomiędzy tymi klubami. Dotychczas obie ekipy mierzyły się na arenie ligowej 105 razy, minimalnie lepszy bilans ma Legia, który wygrała 40 spotkań, a 39 razy przegrała. Jednak to zabrzanie przystąpią do tego spotkania jako drużyna zajmująca wyższe miejsce w tabeli. Jedno jest pewne, żadna z drużyn nie lubi kompromisów, o czym świadczy zerowe konto remisów po stronie obu ekip, więc przy ulicy Łazienkowskiej możemy spodziewać się fascynującego spektaklu.
Pojedynek przegranych

Lech i Wisła w ubiegłorocznych rozgrywkach do ostatniej kolejki walczyły o tytuł mistrzowski, w tym sezonie obie ekipy zawodzą w Ekstraklasie na całej linii. Wiślacy zajmują siódme miejsce w tabeli, natomiast Lech znajduje się na pozycji 14. Ten mecz będzie prawdziwym hitem z kilku względów. Po pierwsze: Lech przegrał cztery ostatnie spotkania ligowe, więc teraz musi się przełamać, bo inaczej przygoda Jacka Zielińskiego z klubem z ulicy Bułgarskiej może dobiec końca. Po drugie, Wisła nie może przegrać, jeśli chce poważnie myśleć o europejskich pucharach, a to miał być cel minimum w bieżącym sezonie. Po trzecie, nikt nie wyobraża sobie, że mecze, które były hitem w minionych sezonach, nagle przestaną elektryzować kibiców w całym kraju, w końcu to właśnie Wisła i Lech w ostatnich latach jako jedyne potrafiły osiągać sukcesy w europejskich pucharach, więc niezależnie od miejsca w tabeli warto obejrzeć spotkanie pomiędzy tymi dwoma drużynami, nawet jeśli po pierwszych meczach można dojść do wniosku, że dla obu klubów ten sezon jest już przegrany.












