Ktoś może powiedzieć, że liga włoska jest trudna do oglądania. Inni mówią, że jest siermiężna, że istnieje ona wyłącznie dla koneserów futbolu. Czy aby na pewno? Czy rzeczywiście liga włoska jest tak toporna, jak wszyscy twierdzą? Serie A pokazuje, że jest znowu jedną z najlepszych lig świata. Pokazała to 13. kolejka sezonu 2017/2018, w której byliśmy świadkami klęski Juventusu w Genui, pogłębienia się kryzysu Milanu czy wreszcie dużej liczby bramek, jaka padła w ten weekend. Śmiało można rzec, że Serie A wraca do żywych.
Klęska Juventusu w Genui
To traumatyczne miasto dla Juventusu. To właśnie w nim mistrz Włoch musiał dwukrotnie przełknąć gorzką pigułkę po klęskach z drużynami z Genui. W 2016 roku upokorzyła ich Genoa CFC, na czele z synem „Cholo” Simeone, czyli Giovannim. Dwa gole tego utalentowanego napastnika nie mogły umknąć uwadze włoskich potentatów, jednak najbardziej konkretna okazała się wówczas Fiorentina. W 2017 roku z kolei wielkiego zwycięstwa nad ekipą „Bianconerich” doczekała Sampdoria.
Było to wyjątkowe spotkanie dla trenera „Sampy”, Marca Giampaola. Do trzynastej kolejki sezonu 2017/2018 były trener między innymi Empoli nigdy nie pokonał Juventusu, ba, nawet z nim nie zremisował. Wydawało się, że i w tym meczu będzie podobnie, ponieważ mistrz Włoch chciał udowodnić, że wraca na właściwe tory. Z kolei Sampdoria, w której barwach od początku wyszedł Bartosz Bereszyński, pragnęła pokazać, że jej dyspozycja nie jest dziełem przypadku.
Pierwsza połowa spotkania na Stadio Luigi Ferraris nie zapowiadała tej klęski Juventusu. Obie drużyny starały się przeczekać rywala, nie odkrywać od razu atutów i zamysłów taktycznych. Zgodnie z oczekiwaniami przewagę posiadał zespół Massimiliana Allegriego, jednak nic z tego nie wynikało. W trakcie pierwszej połowy kontuzjowanego Dennisa Praeta zastąpił Karol Linetty, który rozegrał dobre spotkanie.
Po przerwie natomiast zaczęło się show drużyny gospodarzy. Sygnał do napoczęcia Juventusu dał Kolumbijczyk, Duvan Zapata, który pięknym strzałem głową pokonał Wojciecha Szczęsnego. Wydawało się, że to podziała na mistrza Włoch jak płachta na byka. Okazało się jednak, że to był dzień piłkarzy z Genui. Juventus w drugiej połowie raził ogromną bezradnością. Wynik 3:2 zupełnie nie oddaje tego, jak rzeczywiście wyglądała gra.
https://www.youtube.com/watch?v=AAsQ2GyGRrA
Kryzys Milanu pogłębia się
Co jest nie tak z tym Milanem? Wszyscy kibice „Rossonerich” zastanawiają się nad tym, co się dzieje z ich ulubieńcami. Czemu nadal grają tak kiepsko, mimo wydania grubo ponad 100 milionów euro na wzmocnienia? Na to pytanie jest tyle odpowiedzi, ile razy zostanie ono zadane kibicom klubu. Wydaje się jednak, że najbardziej prawdopodobnym powodem słabej gry Milanu jest po prostu fakt wydawania pieniędzy na ślepo, bez konkretnego rozeznania terenu.
Najwięcej zastrzeżeń eksperci od włoskiej Serie A mają do gry Lucasa Biglii. Ten doświadczony Argentyńczyk jest „symbolem” koszmarnej gry Milanu. Nie ma wśród kibiców drużyny z czerwono-czarnej części Mediolanu drugiego tak mocno krytykowanego zawodnika, jak właśnie Biglia. Można usprawiedliwiać Milan tym, że mieli oni ostatnio trudny terminarz. Grali przecież choćby z Juventusem, Interem czy w trzynastej kolejce z Napoli, liderem Serie A.











