W ciągu ostatnich dziesięciu lat w Niemczech zdarzało się, że do europejskich pucharów awansowały nieoczekiwane drużyny. Wykorzystały one potknięcia większych firm i spełniały swoje marzenia. Niestety często ten wyskok po roku zamieniał się w niepokój, a nawet koszmar. Czy nadchodzący sezon przyniesie złamanie reguły?
Kiedy patrzy się na tytuł pierwszy raz, można się zastanawiać, co autor miał na myśli. Jaka klątwa? Przecież Bayern Monachium utrzymuje się w gronie najlepszych drużyn. Borussia Dortmund potrafi rywalizować z czołowymi zespołami Europy jak równy z równymi. W ciągu ostatnich lat Bundesliga skoczyła w rankingu ligowym w górę, dzięki czemu dostała cztery miejsca w Lidze Mistrzów. Inne ekipy jak np. Bayer Leverkusen, Wolfsburg czy Schalke w najlepszych europejskich rozgrywkach grały przyzwoicie. O co chodzi? A o niespodzianki. Mniejsze drużyny mające rewelacyjne/historyczne sezony i zaliczające się do pucharów. Po wielkim świętowaniu nadchodzi koszmar.
Europejskie puchary kłopotami w lidze

Powyższy wykres świetnie pokazuje, jak walka na trzech frontach odbija się na pozycji ligowej drużyn o węższej kadrze piłkarskiej i kieszeni. W sezonie 2008/2009 do Ligi Europy awansowała Hertha BSC. Po kilka latach zajmowania miejsca w środku tabeli ekipa z Berlina walczyła nawet o miejsce w Lidze Mistrzów. Do szczęścia zabrakło jej zaledwie jednego punktu. Rok później piłkarze ze stolicy Niemiec wygrali w eliminacjach LE z Brondby, następnie zajęli drugie miejsce w grupie – za przeciwników mieli Sporting, Heerenveen oraz łotewski Ventspils. W 1/16 LE zagrali przeciwko Benfice Lizbona, w wyniku czego zremisowali u siebie 1:1 i przegrali na wyjeździe 1:4. W Europie wyglądało to godnie, ale „Stara Dama” w Bundeslidze mocno dołowała. Zakończyło się to spadkiem z ligi. Polskim kibicom ten sezon utkwił w pamięci z innego powodu. Właśnie wtedy Łukasz Piszczek został przesunięty na prawą obronę i po dobrym sezonie (indywidualnym) przeniósł się do Borussii Dortmund.
W sezonie 2010/2011 do europejskich pucharów udało się awansować rewelacyjnemu 1. FSV Mainz 05. W ekipie z Moguncji objawili się kibicom Bundesligi tacy piłkarze jak Andre Schuerrle czy Lewis Holtby. Pierwszy z nich był najlepszym strzelcem drużyny, a drugi – najlepszym asystentem. Przygoda Mainz w europejskich pucharach była krótka. Jeden dwumecz w ramach ostatniej rundy eliminacji do Ligi Europy zakończony porażką 3:4 po karnych z rumuńskim Gaz Metan (0:1, 1:0). Może gdyby Schuerrle i Holtby zostali w Moguncji, byłoby lepiej też w lidze, gdzie rywalizację zakończono na 13. miejscu.
W sezonie 2012/2013 w Bundeslidze nieco nieoczekiwanie dwie drużyny zakwalifikowały się do europejskich pucharów. Pierwszą z nich był SC Freiburg. Podobnie jak z Herthą parę oczek dzieliło go od gry w eliminacjach do Ligi Mistrzów. W następnym sezonie piłkarze zagrali bezpośrednio w fazie grupowej Ligi Europy, gdzie zajęli 3. miejsce – za rywali mieli Sevillę, Slovan Liberec oraz Estoril. Do awansu zabrakło im niewiele, bo tylko trzech punktów. W lidze nie było tak kolorowo, jak rok wcześniej. Zajęli ostatecznie 13. miejsce.










