Kilka słów z Rosji: Danny robi różnicę


13 maja 2010 Kilka słów z Rosji: Danny robi różnicę

Gdybyśmy mieli wskazać kandydata na największego pechowca ubiegłorocznego sezonu ligi rosyjskiej, od razu nasuwa się jedno nazwisko – Danny Miguel. Portugalski pomocnik Zenitu Sankt Petersburg stracił osiem miesięcy z powodu kontuzji kolana, która pogrzebała również jego przenosiny do Chelsea Londyn. Od początku obecnych rozgrywek 26-letni zawodnik jest już zdrów i imponuje formą.


Udostępnij na Udostępnij na

Gdy w sierpniu 2008 roku koncern Gazprom będący właścicielem Zenitu Sankt Petersburgu bez wahania wyłożył 30 milionów euro za Portugalczyka Danny’ego, który czarował swą grą w barwach Dynama Moskwa, wielu ekspertów oniemiało. Twierdzili, że to absurd płacić tak astronomiczną sumę za zawodnika niemal nieznanego w Europie Zachodniej. Urodzony w wenezuelskim Caracas piłkarz szybko zamknął usta krytykom tego transferu, strzelając bramkę Manchesterowi United w spotkaniu o Superpuchar Europy. Ekipa znad Newy zdobyła to trofeum, a Portugalczyk został uznany najlepszym graczem meczu. Danny błyszczał w kolejnych potyczkach zarówno na rosyjskich boiskach, jak i w Lidze Mistrzów, ale wszystko przerwała kontuzja.

Danny (z prawej) po kontuzji jest nie do zatrzymania
Danny (z prawej) po kontuzji jest nie do zatrzymania (fot. fcdynamo.ru)

W maju ubiegłego roku na jednym z treningów reprezentant Portugalii zerwał więzadła krzyżowe w kolanie i musiał poddać się operacji. Długotrwałe leczenie wykluczyło Danny’ego ze wszystkich gier ligowych do końca sezonu, a także z końcowej fazy eliminacji do mistrzostw świata, w której zespół dowodzony przez Carlosa Queiroza walczył w barażach z reprezentacją Bośni i Hercegowiny. Na początku 2010 roku medycy zezwolili na powrót piłkarza do treningów. Nowy trener Zenitu Sankt Petersburg, Luciano Spalletti, na jednej z pierwszych konferencji prasowych po przyjeździe do Rosji oznajmił, że liczy na dobrą formę gracza z numerem 10, dzięki której tytuł mistrzowski powróci do klubu ze Stadionu Pietrowskiego. Pierwszych dziesięć kolejek nowego sezonu Premier Ligi pokazuje, że marzenie Włocha jak na razie spełnia się w stu procentach.

Danny powrócił do gry w pierwszej serii spotkań, kiedy to Zenit grał na wyjeździe z Kryljami Sowietow Samara. Ten mecz przeszedłby zapewne kompletnie bez echa, gdyby nie znakomita akcja rekonwalescenta. Portugalczyk przejął piłkę jeszcze na własnej połowie i, mijając dwóch graczy rywala, znalazł się w polu karnym „Skrzydeł”, gdzie ze stoickim spokojem skierował futbolówkę do siatki. Takiej szarży nie powstydziłby się sam Diego Maradona. Dwa tygodnie później bramka pochodzącego z Wenezueli pomocnika pomogła Zenitowi w zainkasowaniu kompletu punktów. Tym razem ofiarą Danny’ego stał się jego były klub, Dynamo Moskwa.

Na kolejne trafienia w lidze portugalski pomocnik musiał czekać do majowych potyczek ze Spartakiem Nalczik i Amkarem Perm. W obu spotkaniach Danny zdobywał gole głową, co dowodzi, że nawet niezbyt wysoki zawodnik może świetnie radzić sobie w pojedynkach powietrznych. Jedyne, o co można w bieżących rozgrywkach przyczepić się do piłkarza Zenitu, to niewykorzystany rzut karny w meczu przeciwko Terekowi Grozny, który drużyna Portugalczyka zremisowała bezbramkowo. W porównaniu do ubiegłego sezonu widać jednak sporą różnicę w grze ekipy ze Stadionu Pietrowskiego. Bez Danny’ego Zenitowi wybitnie się nie wiodło, gra tego zespołu była nudna i co rusz przytrafiały się wpadki. Obecnie podopieczni Luciano Spallettiego imponują swą postawą w ofensywie. Mózgiem większości akcji jest właśnie Danny, który podaje, strzela i drybluje. Dzięki temu jego zespół lideruje ligowej tabeli i nie zaznał jeszcze goryczy porażki.

Przed Dannym mistrzostwa świata, na których będzie zapewne zmiennikiem Cristiano Ronaldo. Nie przeszkadza to jednak Portugalczykowi marzyć o przenosinach do lepszej ligi. W zeszłym roku tylko groźna kontuzja przeszkodziła pomocnikowi Zenitu w transferze do Chelsea Londyn. Obecny lider Premier Ligi nie będzie chciał sprzedać swego asa, o czym dobitnie świadczą słowa Luciano Spallettiego. – W swej karierze trenerskiej pracowałem z wieloma środkowymi pomocnikami, ale z ręką na sercu mogę przyznać, że żaden nie dorównał klasą Danny’emu. Ten zawodnik robi różnicę na boisku – powiedział Włoch. W jednym z wywiadów prasowych reprezentant Portugalii przyznał, że z chęcią spróbowałby sił na zachodzie Europy. Pytanie tylko, czy Zenit zdecyduje się na sprzedaż swojego gwiazdora.

Najnowsze