Wyszydzany, wyśmiewany, w pewnym momencie niemal na wylocie z klubu. Obecnie jest najlepszym napastnikiem w Europie. Bas Dost przeszedł bardzo długą drogę w Wolfsburgu, ale zapewne to jeszcze nie koniec. Skąd jednak taki nagły wystrzał formy holenderskiego napastnika?Zapewne w ostatnich tygodniach każdy z Was o nim usłyszał, choć z drugiej strony pewnie we wcześniejszych latach to nazwisko co najwyżej obiło Wam się o uszy. Nic dziwnego – przez dwa i pół roku strzelił 20 goli, by tylko przez ostatnie trzy tygodnie dopisać ich na swoje konto aż 11. Jego statystyki w meczach rundy wiosennej wyglądają naprawdę imponująco.
http://i57.tinypic.com/143hod5.jpg
Trzy lata temu kończył sezon jako król strzelców Eredivisie z 32 bramkami. Miał być kolejnym van Nistelrooyem, wypuszczonym w świat przez Heerenveen. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Wysoki, mało zwrotny i leniwy na boisku Dost nie miał prawa błyszczeć w bardzo wymagającej dla napastników Bundeslidze. Choć wbrew pozorom początek miał całkiem niezły – w debiucie strzelił gola dającego zwycięstwo, a w całej rundzie do siatki trafił sześć razy. Na jego nieszczęście Wolfsburg mimo wszystko rozczarowywał i ostatecznie Feliksa Magatha zastąpił Dieter Hecking. W jego taktyce nie ma miejsca dla snajpera niepracującego w defensywie i mocno ograniczonego w grze kombinacyjnej. Gdy więc Dost przestał strzelać, został na dłużej przyspawany do ławki.
Kolejny rok upłynął mu głównie na leczeniu kontuzji i podziwianie wyczynów Ivicy Olicia, który zajął jego miejsce. Jednocześnie Klaus Allofs intensywnie poszukiwał napastnika, który dałby Wolfsburgowi odpowiednią jakość. Przewijały się nazwiska Lukaku, Moraty czy Origiego, ale żadnego z nich ostatecznie nie udało się przekonać do przeprowadzki na Volkswagen Arena. Ostatecznie stanęło na Nicklasie Bendtnerze. Mimo że ten niemal w ogóle nie strzelał, to i tak wygrywał z Holendrem rywalizację o miano napastnika nr 2 w zespole.
Gdy pod koniec minionego okienka transferowego ogłoszone przejście Olicia do Hamburgera SV, wydawało się, że jego miejsce zajmie sprowadzony z Chelsea Andre Schürrle. Niespodziewanie Hecking postawił na Dosta, który jesienią, kiedy już zaczął grać, strzelił dwa gole. Efekty znamy, zostały pokazane powyżej. Pomimo swych wad Holender nagle odnalazł się w nowej sytuacji. Przede wszystkim dlatego, że ma za sobą niesamowicie kreatywnych piłkarzy – z Kevinem de Bruynem na czele. Belgijski pomocnik zresztą nie ukrywa, że współpraca z Dostem układa mu się idealnie. – Bas bardzo długo walczył z kontuzjami. Na jego przykładzie doskonale widać, jak wszystko szybko może się zmienić. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach będzie robił to samo, co ostatnio. On wie, co ja chcę zrobić, ja wiem, czego on oczekuje. Rozmawiamy w naszym języku, flamandzki i holenderski są bardzo podobne. To świetnie funkcjonuje.
„Platfuss-Sturmer”, „Platfuss-König” – tak w niemieckich mediach piszą teraz o Doście. Nadal nieco prześmiewczo, ale jednak już z pozytywnym wydźwiękiem. Wszystko przez to, że napastnik Wolfsburga ma płaskostopie i nosi buty w rozmiarze 48. Swoim stylem zresztą Holender sam daje powody do drwienia ze swojej osoby – porusza się dość niezgrabnie, a większość bramek strzela, dobijając strzał kolegów lub wykańczając wrzutki gdzieś na trzecim metrze. Oczywiście nie można go za to krytykować, wręcz przeciwnie, trzeba przyznać, że jest w tym wybitny. Nie ma jednak co się spodziewać w jego wykonaniu niesamowitych dryblingów czy więcej takich wybryków jak gol z Bayernem z woleja zza pola karnego.










