Doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak wiele mają do nadrobienia, jak świat jest daleko przed nimi – oczywiście sportowy świat. Właśnie dlatego Katarczycy chcą być przede wszystkim widoczni, obecni w mediach, na tzw. świeczniku, by każdy o nich mówił, a wszystkie media o nich pisały. Najlepszym sposobem na dotarcie do tłumów jest najpopularniejszy sport świata, czyli piłka nożna. A jak się lepiej nie wypromować, niż przez wygranie Pucharu Azji?
Hasło, jakie towarzyszy sportowym aspektom Kataru, to „Aspire today, Aspire tommorow”. Właśnie w taki sposób w 2004 roku reklamowała się katarska akademia sportu na popularnych kanałach telewizyjnych całego świata (m.in. Eurosport i CNN). Wówczas wywoływała podziw tylko ze względu na rozmach, bogactwo, ale nikt nie brał na poważnie sportowych zapędów Katarczyków.
Aspire Academy była, i wciąż jest, najbogatszą sportową szkołą na ziemi i takową jeszcze bardzo długo pozostanie. Nowoczesny obiekt w Doha, który nie rozwija tylko piłkarzy, ale również pływaków, lekkoatletów czy szczypiornistów. Projekt, na który wydano wiele milionów – na odpowiedni marketing, który chciał się uwiarygodnić w oczach całego świata i wysłać sygnał: skoro My na poważnie myślimy o sporcie, to Wy zacznijcie Nas traktować z równą powagą.
Szlifujemy diamenty
PSG i transfer Neymara? Katarskie pieniądze i chęć zbudowania klubowej potęgi w Paryżu. Ba, nawet wielka Barcelona jakiś czas temu ugięła się przed milionami od Qatar Airways, oddając im miejsce na swoich koszulkach. Jaki jest plan działania? Za sobą mają premierowe zwycięstwo w Pucharze Azji, a przed sobą gościnny udział w Copa America, następnie już tylko wymarzony mundial w 2022 r.
Piłkarska reprezentacja Kataru, która przygotowuje się do mundialu 2022, nauczona doświadczeniem sprzed kilku lat, które zebrali w szczypiorniaka, ani myśli iść drogą kupowania paszportów dobrym zawodnikom. Przypomnę tylko, że Katarczycy w piłce ręcznej kupili sobie całą reprezentację i choć zdobyli srebrny medal (w półfinale pokonując Polskę), to nie zdobyli szacunku, a wręcz przeciwnie – narazili się na kpinę z każdej strony.
Zatem teraz skupiają się na szkoleniu, stąd wcześniej wspomniana ultranowoczesna Aspire Academy. Zatrudnili wybitnych trenerów, mogą zagwarantować warunki lepsze niż w La Masii czy gdziekolwiek indziej. Naturalnie pewnych aspektów nie przeskoczą, więc oczywiste jest, że źródełko talentów jest ograniczone, ale Katar woli przegrać honorowo i z szacunkiem niż wygrywać i w dalszym ciągu narażać się na szyderstwo i brak szacunku.
Pierwszy sukces
Zaczęli od Pucharu Azji, w którym nigdy wcześniej nie dotarli nawet do półfinału. Katarczycy w drodze do finału wygrali sześć spotkań, wbili przeciwnikom szesnaście goli, sami nie tracąc żadnej bramki. Na ziemię mieli ich sprowadzić Japończycy, wielka przygoda miała się zakończyć. Nic z tego i choć wreszcie stracili jednego gola, to sami wpakowali kolejne trzy, wygrywając 3:1.
Zatem bilans całego turnieju to 19:1 i siedem zwycięstw. To musi robić wrażenie. Selekcjonerem zespołu jest jeden z wieloletnich pracowników akademii. Felix Sanchez do Aspire trafił w 2006 r. Wcześniej prowadził młodzieżowe drużyny w FC Barcelona. W słynnej szkole „Blaugrany” La Masii pracował w latach 1996-2006. Do wielkiego futbolu wprowadzał m.in. Sergiego Roberto.











