Sportowy sukces Kataru. Co doprowadziło ich do mistrzostwa Azji?


W Azji rośnie nowa potęga?

3 lutego 2019 Sportowy sukces Kataru. Co doprowadziło ich do mistrzostwa Azji?
vaaju.com

Doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak wiele mają do nadrobienia, jak świat jest daleko przed nimi – oczywiście sportowy świat. Właśnie dlatego Katarczycy chcą być przede wszystkim widoczni, obecni w mediach, na tzw. świeczniku, by każdy o nich mówił, a wszystkie media o nich pisały. Najlepszym sposobem na dotarcie do tłumów jest najpopularniejszy sport świata, czyli piłka nożna. A jak się lepiej nie wypromować, niż przez wygranie Pucharu Azji?


Udostępnij na Udostępnij na

Hasło, jakie towarzyszy sportowym aspektom Kataru, to „Aspire today, Aspire tommorow”. Właśnie w taki sposób w 2004 roku reklamowała się katarska akademia sportu na popularnych kanałach telewizyjnych całego świata (m.in. Eurosport i CNN). Wówczas wywoływała podziw tylko ze względu na rozmach, bogactwo, ale nikt nie brał na poważnie sportowych zapędów Katarczyków.

Aspire Academy była, i wciąż jest, najbogatszą sportową szkołą na ziemi i takową jeszcze bardzo długo pozostanie. Nowoczesny obiekt w Doha, który nie rozwija tylko piłkarzy, ale również pływaków, lekkoatletów czy szczypiornistów. Projekt, na który wydano wiele milionów – na odpowiedni marketing, który chciał się uwiarygodnić w oczach całego świata i wysłać sygnał: skoro My na poważnie myślimy o sporcie, to Wy zacznijcie Nas traktować z równą powagą.

Szlifujemy diamenty

PSG i transfer Neymara? Katarskie pieniądze i chęć zbudowania klubowej potęgi w Paryżu. Ba, nawet wielka Barcelona jakiś czas temu ugięła się przed milionami od Qatar Airways, oddając im miejsce na swoich koszulkach. Jaki jest plan działania? Za sobą mają premierowe zwycięstwo w Pucharze Azji, a przed sobą gościnny udział w Copa America, następnie już tylko wymarzony mundial w 2022 r.

Piłkarska reprezentacja Kataru, która przygotowuje się do mundialu 2022, nauczona doświadczeniem sprzed kilku lat, które zebrali w szczypiorniaka, ani myśli iść drogą kupowania paszportów dobrym zawodnikom. Przypomnę tylko, że Katarczycy w piłce ręcznej kupili sobie całą reprezentację i choć zdobyli srebrny medal (w półfinale pokonując Polskę), to nie zdobyli szacunku, a wręcz przeciwnie – narazili się na kpinę z każdej strony.

Zatem teraz skupiają się na szkoleniu, stąd wcześniej wspomniana ultranowoczesna Aspire Academy. Zatrudnili wybitnych trenerów, mogą zagwarantować warunki lepsze niż w La Masii czy gdziekolwiek indziej. Naturalnie pewnych aspektów nie przeskoczą, więc oczywiste jest, że źródełko talentów jest ograniczone, ale Katar woli przegrać honorowo i z szacunkiem niż wygrywać i w dalszym ciągu narażać się na szyderstwo i brak szacunku.

Pierwszy sukces

Zaczęli od Pucharu Azji, w którym nigdy wcześniej nie dotarli nawet do półfinału. Katarczycy w drodze do finału wygrali sześć spotkań, wbili przeciwnikom szesnaście goli, sami nie tracąc żadnej bramki. Na ziemię mieli ich sprowadzić Japończycy, wielka przygoda miała się zakończyć. Nic z tego i choć wreszcie stracili jednego gola, to sami wpakowali kolejne trzy, wygrywając 3:1.

Zatem bilans całego turnieju to 19:1 i siedem zwycięstw. To musi robić wrażenie. Selekcjonerem zespołu jest jeden z wieloletnich pracowników akademii. Felix Sanchez do Aspire trafił w 2006 r. Wcześniej prowadził młodzieżowe drużyny w FC Barcelona. W słynnej szkole „Blaugrany” La Masii pracował w latach 1996-2006. Do wielkiego futbolu wprowadzał m.in. Sergiego Roberto.

Sanchez, jak nikt inny w Katarze, pilnuje rozwoju najbardziej utalentowanych piłkarzy akademii. Prowadził reprezentacje do lat 19, 20 i 23. Zatrudnił go inny człowiek z Katalonii Josep Colmer, który może sobie wiele przypisać w temacie sprowadzenia nastoletniego Lionela Messiego do Barcelony.

Z politycznego punktu widzenia Katarczycy najważniejsze zwycięstwo na turnieju odnieśli z Arabią Saudyjską w fazie grupowej. Choćby Katar wszystko później przegrał, to spotkanie uczyniło ich bohaterami narodowymi. Wszystko ze względu konflikt na linii Katar–Arabia. Konflikt był na tyle poważny, że kibice drużyny z Kataru nie mogli wybrać się na cały turniej do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Najgorsze, co mogło się przydarzyć Saudyjczykom, oczywiście się zdarzyło. Mało, że Katar ograł ich w bezpośrednim meczu, to jeszcze po trupie najbliższego sojusznika (jakim są ZEA) wszedł do finału i go wygrał.

Katar nie tylko pewnie wygrywał każdy mecz, ale w każdej minucie udowadniał jakość. Widoczna momentami hiszpańska piłka, tiki taka, czytelna obecność boiskowych „trójkątów”, czyli mądrego wychodzenia na pozycję, duża ruchliwość bez piłki, dzięki której piłka oraz piłkarze okazywali się nieuchwytni dla przeciwników. Kataloński gen w katarskiej reprezentacji można dostrzec bardzo łatwo. Długo rozgrywają piłkę, pilnują każdej akcji w ataku pozycyjnym.

Nie jest to jeszcze bliskie ideałowi, ale nawet Xavi mówi: robią postępy, jest dużo lepiej. Legendarny środkowy pomocnik Barcelony gra obecnie w zespole Al-Sadd. Powiedziałbym, że widać nowoczesny futbol, który sprawił, że Katar w swoim ogródku stał się potęgą, z którą wszyscy w Azji liczyć się muszą.

Ciekawa przyszłość

Pieniądze w piłce reprezentacyjnej nie przysparzają więcej szczęścia. Kupić do klubu możesz każdego, droga wolna, ale kadra? Wielu próbowało, z Amerykanami i Chińczykami na czele. Uczynienie z Katarczyków konkurencyjnych stanowiło misję niemożliwą, nawet mimo finansowej studni bez dnia. Latem Katarczycy nie będą odpoczywać. Gościnnie wystąpią podczas Copa America w Brazylii. W grupie zmierzą się z Argentyną, Kolumbią i Paragwajem. To turniej w „Kraju Kawy” ma być dla nich największy wyzwaniem. Reprezentacja Kataru 7 lipca zagra finał Copa America na Maracanie? Wszystko jest możliwe.

Choć w źródle ich bogactwa jest znaczna doza przypadku, tak tytuł mistrzów grania na nosie z przypadku się nie wziął. Sportowo są wyraziści jak mało kto w Azji, wykreowali swój styl, są cierpliwi, by w odpowiednim momencie dobić ranną ofiarę. Katar to pierwszorzędny pokerowy gracz, wyrafinowany, wspaniale potrafiący manewrować blefem, choć tak na prawdę,  gdy masz pochowane asy w rękawie, po prostu świetnie się bawisz, bo wiesz, że nic złego ci nie grozi.

Komentarze
Tobek-kibic (gość) - 3 miesiące temu

A pamiętam jak nie tak dawno Katar pokonał w meczu towarzyskim Rosję (było to już wtedy gdy była ona prowadzona przez Czerczesowa)

Odpowiedz
Pyrapark (gość) - 3 miesiące temu

A mnie katar pokonał w zeszłym tygodniu.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze