Po raz kolejny na przedmeczowej konferencji prasowej zamiast Mourinho pojawił się jego asystent, Aitor Karanka. Bask w samych superlatywach wypowiedział się o walczącym o tytuł króla strzelców Cristiano Ronaldo, skomentował swoje relacje z Mourinho, a także pochwalił świeżo zakontraktowanego zawodnika „Królewskich”, Nuriego Sahina. Niestety, po raz kolejny poruszony został temat kontrowersyjnego sędziowania w meczu z Barceloną.
– Przez długi czas pojawiały się głosy, że Cristiano powinien odpocząć, ale on zawsze chciał grać. Byłoby wspaniale, gdyby zdobył tytuł Pichichi. Gole Ronaldo są wyznacznikiem jego nieprzeciętnych umiejętności, lecz również owocem pracy całego zespołu. Sposobem na zdobycie wspomnianej nagrody jest dobra gra, czyli to, co zaprezentowaliśmy w Sewilli. Ekipa pokazuje jedność, oddanie i wiarę w to, co robi. To nasz pierwszy sezon, pragniemy nadal pracować.
– Każdy pojedynek jest inny. Czymś innym jest spotkanie ligowe, czymś innym dwumecz. Jeżeli pierwszy mecz zostałby rozegrany w normalnych warunkach, na Camp Nou przyjechalibyśmy z innym rezultatem i nie byłoby kontrowersji.
– Jestem członkiem sztabu szkoleniowego Mourinho. Mam się o wiele lepiej niż osiem miesięcy temu, po tym jak go poznałem. Dla mnie to łatwa praca, wszyscy się zgadzamy. Mourinho nie musi mi mówić, co powinienem powiedzieć. W pełni się rozumiemy.
– Transfer Sahina to dobre posunięcie. Zwyciężył w Bundeslidze i został wybrany na rewelację sezonu. Teraz musimy obserwować, jak szybko uda mu się złapać rytm gry i czy spełni pokładane w nim nadzieje. Taka jest teraz taktyka klubu, mamy w składzie zawodników takich jak Oezil, Khedira czy Di Maria, którzy zademonstrowali wcześniej umiejętności w silnych ligach. Musimy cierpliwie czekać na aklimatyzację Sahina, ponieważ ma dopiero 23 lata, a gra w klubie tak wielkim jak Real Madryt.
Aitor Karanka powiedział też parę słów o incydencie, który wydarzył się przed pojedynkiem z Sevillą (nieznani sprawcy zaatakowali autokar „Los Blancos”, wybijając dwie szyby).
– Było wielkie napięcie. Baliśmy się, że ktoś ucierpiał. Przez jednego czy dwóch zbirów nie możemy obwiniać wszystkich kibiców Sevilli. Należy jedynie potępić to, co się stało.










