Valencia przegrała 0:1 z Sevillą w spotkaniu kończącym 29. kolejkę Primera Division. Mecz śmiało można nazwać wizytówką ligi hiszpańskiej – stało na niesamowitym poziomie, nie brakowało groźnych sytuacji, a niski wynik to przede wszystkim zasługa bramkarza gości, Javiego Varasa. Jedyną bramkę w spotkaniu strzelił Ivan Rakitić.
Mecz z Sevillą był dla gospodarzy niepowtarzalną szansą na odbudowanie morale po dwóch klęskach w ostatnim czasie – najpierw zostali wyeliminowani z Ligi Mistrzów przez Schalke, a następnie przegrali z Saragossą aż 0:4. Jakby tego było mało, zupełnie inaczej poczyna sobie rywal do bezpośredniego awansu do Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie. Villarreal awansował do kolejnej rundy Ligi Europejskiej, a dodatkowo odrobił stratę do „Nietoperzy”. Podopieczni Unaia Emery’ego przystępowali do tego spotkania, znając wynik „Żółtej Łodzi Podwodnej”, która wygrała z Athletikiem i lepszym stosunkiem bramek wyprzedziła Valencię. Sevilla z kolei przystąpiła do tego spotkania w glorii zespołu, któremu udało się coś, co niewielu w tym sezonie. W zeszłej kolejce urwała punkty Barcelonie, a gdyby udało jej się odnieść zwycięstwo na Mestalli, zbliżyłaby się bardzo do celu minimum w tym sezonie, jakim jest zajęcie szóstego miejsca na koniec. Mecz zapowiadał się szalenie interesująco i bez wątpienia spełnił oczekiwania kibiców zgromadzonych na Mestalli.

Spotkanie rozpoczęło się od minuty ciszy ku czci ofiar trzęsienia ziemi w Japonii, jednak piłkarze gospodarzy mieli także dodatkową niespodziankę, aby uczcić pamięć ofiar – wybiegli na boisko w koszulkach z nazwiskami napisanymi po japońsku i to w tych koszulkach grali przez całe spotkanie – bez wątpienia był to piękny gest ze strony zawodników Valencii. Od pierwszych minut mecz ten toczył się w szybkim tempie, nie brakowało szybkich i składnych akcji, a obie strony raz po raz szturmowały bramkę rywala. Pierwsza bramkowa sytuacja miała miejsce w 6. minucie, ale po dograniu Joaquina z rzutu rożnego, Roberto Soldado nie zdołał pokonać Varasa. Kolejna świetna sytuacja była w 14. minucie, ale kapitalny strzał Navasa z ostrego kąta świetnie na rzut rożny sparował Guaita. Dwie minuty później to Valencia mogła wyjść na prowadzenie, ale Soldado, naciskany przez obrońców, nie był w stanie pokonać bramkarza – inna sprawa, że ciężko stwierdzić, czy napastnik nie był w tej sytuacji atakowany nieprzepisowo przez rywala, podobnie jak kilkanaście sekund później, kiedy to Mata wbiegł odważnie w pole karne, tam jednak Dabo nieprzepisowo zablokował mu drogę do piłki, ale sędzia nie zdecydował się na użycie gwizdka. W 20. minucie pierwszą kartkę w tym spotkaniu obejrzał były gracz Valencii, Alexis, który po bardzo ostrym wejściu w nogi Jonasa mógł się cieszyć, że nie został odesłany przez sędziego do szatni.










