Jose Kante był przez ostatnie kilka sezonów zawodnikiem klubów z ekstraklasy. Gdy grywał regularnie, prezentował bardzo dobry, jak na polskie rozgrywki, poziom. W międzyczasie był również wypożyczony poza granice naszego kraju. Cała kariera snajpera była jak najbardziej do odratowania, ponieważ miał on predyspozycje, aby jeszcze przez kilka sezonów być dobrym napastnikiem na warunki ekstraklasowe. Jednakże kontuzje i pewien incydent pokrzyżowały mu te jakże piękne plany.
Kante to jeden z piłkarzy, którzy mogli do tej pory grać z powodzeniem w PKO BP Ekstraklasie. Natomiast koleje losu zdecydowały, że zawodnik wczoraj odszedł w niesławie z Legii Warszawa. Wielu kibiców nie zasmuciła ta wiadomość, a wręcz przeciwnie. Dziś napastnik został więc nowym kolegą klubowym Jacka Góralskiego i podpisał kontrakt z kazachstańskim Kajratem Ałmaty.
Transfer do Polski
Kante urodził się na Półwyspie Iberyjskim w Katolonii, a dokładniej w Sabadell. Swoją karierę zaczynał, grywając w 3. lidze hiszpańskiej czy na zapleczu tamtejszej ekstraklasy. Zaliczył on między innymi epizod w rezerwach Malagi, w których nie zdążył rozegrać oficjalnego meczu. Wszystko to, aby później spróbować swoich sił na Cyprze w barwach AEK-u Larnaka.
Reprezentant Gwinei nie zabawił długo w Larnace, ponieważ już po półtora sezonu zdecydował się odejść z klubu. Po 25-letniego wówczas snajpera zgłosił się polski klub, jakim był Górnik Zabrze. „Trójkolorowi” w tamtym sezonie spadli z ekstraklasy, a ich zimowy nabytek spędził na boisku 1144 minuty, notując jedną asystę. Na Śląsku również nie odnalazł swojego miejsca. Po spędzonym zaledwie pół roku w drużynie zabrzan przeszedł on do Wisły Płock.
https://twitter.com/19Daro64/status/686954462913687552
Tam szło mu już zdecydowanie lepiej. Po dwóch latach gry dla „Nafciarzy” mógł dopisać sobie 62 występy na poziomie ekstraklasy, w których zainkasował 19 goli oraz cztery asysty. Grywał on wówczas na pozycji ofensywnego pomocnika lub też napastnika. Był typem piłkarza, którego rzadko spotyka się na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce, więc kwestią czasu było, aż zasili szeregi większego zespołu.
Afera koszulkowa
Legia wykorzystała wygasający kontrakt zawodnika i zdecydowała się pozyskać egzekutora za darmo. Przychodził on do Warszawy z łatką solidnego snajpera, ale i kreatora. W klubie miał sporą konkurencję w postaci chociażby Jarosława Niezgody czy Carlitosa. Mimo to w pierwszym półroczu w Warszawie zdołał strzelić pięć goli i zanotować jedną asystę w 1225 minutach na murawie, lecz wiadomo było, że Afrykańczyk jest bardziej rezerwowym niż piłkarzem wyjściowej jedenastki. W styczniu 2019 roku Legia zdecydowała się wypożyczyć Gwinejczyka w jego rodzime strony, czyli do Hiszpanii, w której się wychowywał. Podczas występów dla Gimnastic Tarragona strzelił trzy gole i dopisał sobie dwie asysty.












