Kamil Grosicki powinien ustąpić… Kamil Grosicki nie powinien być powoływany do reprezentacji Polski przez Jerzego Brzęczka… Pisząc to, coraz bardziej uświadamiam sobie, jak absurdalne te nawoływania były. Z mojej strony. Ten tekst pewnie lepiej „wbiłby” się w pochwalny chór poświęcony Grosickiemu zaraz po spotkaniu z Finlandią. Wolałem jednak poczekać, być cierpliwym. Opłaciło się…
Obejmując reprezentację Polski, Jerzy Brzęczek miał za zadanie odświeżyć zespół po nieudanym turnieju. Długo – w mojej opinii – robił to jakby nieśmiało, niechętnie. Nie o nim jednak jest ten tekst, ale o naszym skrzydłowym, co do którego pomyliłem się – i to prawdopodobnie bardzo mocno. Moja natura sprawia, że – jeśli chodzi o piłkę nożną – pomniki nie powinny istnieć…
Jeden z liderów – Grosicki
Kamil Grosicki i koledzy podczas minionego zgrupowania sprawili, że kilku dziennikarzy, być może też kibiców, podrapało się po głowie. W tym też ja. Po zakończonym zgrupowaniu uważam, że zawodnik West Bromwich Albion tej kadrze jest potrzebny. Prawie tak samo jak Robert Lewandowski. Oczywiście ma swoje cechy, które moglibyśmy nazwać mniej pożądanymi, jednak wciąż potrafi dać wiele dobrego ekipie Jerzego Brzęczka.
Nie chodzi już nawet o to, że zachłysnąłem się jego hat-trickiem w meczu z Finlandią. Swoją drogą – świetny występ w roli kapitana. Myślę tu bardziej o jego cechach, które ujawniają się zwłaszcza poza boiskiem. Jako jeden z bardziej doświadczonych piłkarzy czuje na sobie odpowiedzialność za drużynę i dobrze sobie z nią radzi. Serce rosło podczas oglądania krótkich fragmentów na Łączy nas piłka, w których motywował młodszych kolegów. Z zadań jako kapitan wywiązał się znakomicie. Po pierwsze odpowiednio motywował zespół, a po drugie pokazał też, ile dla niego ta reprezentacja znaczy.
„Panowie, to nie jest mecz towarzyski. To jest mecz reprezentacji. To jest największy zaszczyt”Kamil Grosicki (za: kanał YouTube Łączy nas piłka)
Trzy zdania, ale jak wiele mówiące o Kamilu Grosickim i jego byciu w tej reprezentacji. Pomyśleć, że tak łatwo apelowałem, by „Grosika” nie powoływać…
Kilka twarzy „Grosika”
Kamil Grosicki to nie jest piłkarz z tej samej półki co Robert Lewandowski. No, przynajmniej sportowo. W szatni ma posłuch, czego dowodem była ta opaska kapitana w spotkaniu z Finlandią. To jest też zawodnik, od którego młodzi piłkarze mogą wiele się nauczyć, podglądając go na zgrupowaniach kadry. Wreszcie to gracz, który potrafi wejść na boisko i kilkoma rajdami wzbudzić popłoch w szeregach rywali.
Grosicki jest też zawodnikiem, który przyjeżdżając na mecze kadry, daje z siebie wszystko. Bez względu na to, czy w danym momencie gra w klubie, czy też walczy o skład – tak jak ma to miejsce obecnie. Bardzo nie chciałbym wracać do tych mrocznych czasów reprezentacji, gdy zawodnicy grali więcej z orzełkiem na piersi niż w klubach. Jednak w tym przypadku trzeba postawić sprawę jasno. Potrzebujemy Kamila w zespole Jerzego Brzęczka. Zarówno na boisku, jak i w szatni.










