Tunezja zawzięcie walczyła o promocję do kolejnej rundy, ale ostatecznie musiała uznać wyższość Kameruńczyków. Piłkarze z północnej Afryki żegnają się z PNA, remisując 2:2 z podopiecznymi Paula Le Guena, którzy w ćwierćfinale podejmą Egipt.
Wszystko zaczęło się po myśli Tunezyjczyków. Prowadzeni przez Humberto Coelho zawodnicy od razu wyszli do ataku, który przyniósł bramkowy skutek. Precyzyjne dośrodkowanie Souissiego wykorzystał Chermiti i w tym momencie to Tunezja była w ćwierćfinale rozgrywek. Dzięki szybkiemu trafieniu zespół gości mógł przejść do tego, co lubi najbardziej – gry defensywnej. Ekipa z północy Afryki trafiła do siatki dopiero drugi raz w tegorocznym turnieju, ale dzięki skutecznej defensywie pozostała w walce o awans do fazy pucharowej.

Kamerun dominował, ale nie potrafił skonstruować groźnej akcji. Zagrożenie płynęło jedynie z nieźle wykonywanych przez Samuela Eto’o stałych fragmentów gry, które mijały raptem o kilka centymetrów bramkę strzeżoną przez Mathlouthiego. Ten sam bramkarz omal nie wyleciał z boiska, gdy poza polem karnym interweniował ręką. Sędzia wykazał się sporą wyrozumiałością i pokazał golkiperowi tylko żółty kartonik. Tunezja może zbyt często nie decydowała się na strzały, ale gdy znalazła się pod polem karnym Nieposkromionych Lwów, to była o krok od zdobycia gola. Tuż przed przerwą doskonałą sytuację zmarnował Hocine Ragued.
Niemal tak samo szybko, jak Tunezja zdobyła bramkę w pierwszej połowie, swoje chwile triumfu przeżywali gracze z Kamerunu. Ledwie kilka minut po rozpoczęciu gry przez sędziego instynkt strzelecki nie zawiódł Samuela Eto’o, który wpisał się na listę strzelców po raz drugi w tym turnieju. Sytuacja zmieniła się gwałtownie – teraz to Kamerun wychodził z grupy. Tunezyjczycy nie mieli specjalnie pomysłu, jak zaskoczyć defensywę rywali, ale z pomocą przyszli im sami podopieczni Paula Le Guena, a konkretnie obrońca Chedjou. To on niepotrzebnie interweniował głową we własnym polu karnym, czym kompletnie zaskoczył swojego bramkarza.
Kamerun szybko się jednak otrząsnął i nie pozwolił, by ich rywali zbyt długo cieszyli się z prowadzenia. Nieposkromione Lwy długo konstruowali akcję w polu karnym, a gdy przyszło do jej wykończenia – bezcenna okazała się precyzja strzału N’Guemo. Trener Tunezji wzmacniał swój atak, ale jego zawodnicy byli zbyt zestresowani, by skutecznie wykończyć którychś z kolejnych ataków.
Doświadczenie zawodników Kamerunu wzięło górę. Z opanowaniem emocji problemy mieli Tunezyjczycy, którzy kończyli mecz w dziesiątkę – drugą żółtą kartkę obejrzał Jemal. W takich warunkach podopieczni Humberto Coelho nie byli w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Kamerun dowiózł korzystny wynik do końca i to on zagra w ćwierćfinale z Egiptem.











